2017/07/09

"Piękne złamane serca" Sara Barnard



Naprawdę nie wiem co skłoniło mnie do lektury Pięknych złamanych serc. Na pewno nie był to opis ani tematyka, bo ostatnio coraz rzadziej sięgam po młodzieżówki. Znudziły mi się już w większości przewidywalne schematy i banalne romanse. Postanowiłam jednak dać szansę tej pozycji (nie ukrywajmy, że okładka miała duży wpływ na moją decyzję) i zobaczyć, czy może mnie czymś zaskoczyć.

Historia skupia się wokół dwóch nierozłącznych przyjaciółek - Caddy (nieśmiałej, zwyczajnej szarej myszki) i Rosie (jej przeciwieństwa) - oraz Suzanne, ich nowej przebojowej koleżanki, która pod promiennym uśmiechem skrywa mroczną przeszłość. Wraz z biegiem akcji obserwujemy burzliwe zmiany, jakie zachodzą w przyjaźni głównych bohaterek oraz problemy, z jakimi muszą się zmierzyć dorastające nastolatki.

Opis fabuły wskazywałby na lekką i przyjemną powieść młodzieżową. Nie potrafię się jednak zgodzić z tym stwierdzeniem. Rzeczywiście czyta się ją szybko - co zawdzięczamy nieskomplikowanemu stylowi pisania - ale nie określiłabym jej mianem pogodnej czy przyjemnej. Porusza ona problem przemocy w rodzinie, z jakim codziennie muszą zmagać się tysiące dzieci na całym świecie. Spodobał mi się sposób, w jaki został on ujęty; autorka przedstawiła go jako coś, od czego nie można tak po prostu uciec, niezależnie od tego, jak bardzo się staramy.

Inny wątek książki, czyli przyjaźń i typowe nastoletnie problemy głównych bohaterek uważam za mocno średni. Tutaj nie było żadnego zaskoczenia - autorka ukazała młode nastolatki jako nieodpowiedzialne, pijące i imprezujące dziewczyny, które w wolnym czasie zajmują się jedynie szukaniem chłopaka i wymykaniem się z domu przez okno. Jest to bardzo stereotypowy i powielany obraz młodzieży, który zakłada, że największym marzeniem każdej nastolatki jest stracenie dziewictwa na pierwszej lepszej imprezie.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów, jest jeszcze gorzej niż z fabułą. Na pierwszy plan wychodzi Caddy, dziewczyna w każdym możliwym tego słowa znaczeniu nijaka. Jej nieustanne użalanie się nad sobą i narzekanie na swoje zwyczajne życie były wręcz nie do zniesienia. Jedyną postacią, która była nieco bardziej złożona i realistyczna, była Suzanne - chociaż nie zawsze rozumiałam motywy jej działań, przynajmniej miałam wrażenie, że taka osoba mogłaby istnieć w prawdziwym świecie - w przeciwieństwie do Caddy.

Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem zachwycona. Oprócz dobrze poprowadzonego wątku Suzanne i jej przeszłości, cała reszta do mnie nie przemawia. Sara Barnard nie potrafi odpowiednio rozwinąć swoich pomysłów, czy to na bohaterów, czy na przebieg fabuły. Nie mogę jednak powiedzieć, że się zawiodłam, ponieważ nie miałam zbyt wysokich oczekiwań związanych z tą pozycją. Jeśli więc wciąż chcecie po nią sięgnąć, nie oczekujcie fajerwerków.

★★


Za możliwość przeczytania Pięknych złamanych serc dziękuję serdecznie wydawnictwu Insignis



2017/06/20

"Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata" Zach Klain


Nosimy w sobie domy, niemal gotowe do zbudowania. Wprawdzie potrzebujemy też trochę ambicji i materiałów budowlanych, ale jest się o co starać – nagrodą będzie spokojne schronienie dla nas i gościnne miejsce dla przyjaciół.
Przez ostatnie lata autorzy książki zgromadzili setki opowieści i zdjęcia ponad 12 tysięcy chatek własnoręcznie wzniesionych przez ludzi, którzy robili, co mogli, by być blisko ważnych dla siebie miejsc. W niniejszej książce prezentują ponad dwieście małych domów, które wybrali ze swojego obszernego archiwum z nadzieją, że staną się one inspiracją dla Czytelnika. Ponadto, udostępnili dziesięć niezwykłych, ilustrowanych zdjęciami opowieści.

Internetowy projekt Cabin Porn zapoczątkowała grupa przyjaciół, którzy budowali własne domy i szukali inspiracji. W miarę powiększania się kolekcji zdjęć, strona internetowa przyciągała coraz to nowych właścicieli chatek, którzy dzielili się swoimi historiami. Liczba pasjonatów odwiedzających stronę przekroczyła 10 milionów. Cabin Porn zaprasza, by zwolnić, wziąć głęboki oddech i poczuć harmonię panującą tam, gdzie natura styka się z prostotą konstrukcji.


- lubimyczytać

Muszę przyznać, że ostatnimi czasy jestem dosyć wybredna w stosunku do tytułów, po które sięgam - nie daję się już nabrać na wytłuszczony napis 'bestseller', ani na błyszczącą okładkę (w większości przypadków). Gdy jednak obejrzałam i przeczytałam opis książki Cabin Porn, wiedziałam, że muszę się za nią jak najszybciej zabrać - zakochałam się w minimalistycznej oprawie graficznej i nietypowej tematyce. Wiem, że dla niektórych opisy i fotografie leśnych chatek nie wydają się być interesującym tematem, ja jednak skrycie noszę w sobie potrzebę odcięcia się od dzisiejszego świata i powrotu do natury, za to architektura zawsze była czymś, co mnie interesowało. 

Ale zacznijmy od początku: czym tak właściwie jest Cabin Porn? Oryginalnie była to strona internetowa, na której grupka przyjaciół publikowała fotografie położonych w lesie prostych kabin, chatek i domków, które razem sukcesywnie budowali. Z czasem jednak projekt ten wypełnił się także zdjęciami czytelników, którzy podsyłali autorom swoje własne budowle umiejscowione w najróżniejszych zakątkach świata. I tak oto powstała ta książka, a raczej album zawierający dziesięć historii dotyczących dziesięciu różnych domków i ich właścicieli wzbogacony o całą masę zdjęć i inspiracji.



Cabin Porn jest przykładem publikacji, w której mniej znaczy więcej. Książka ta skupia się bardziej na przekazaniu idei minimalistycznego stylu życia i zainspirowaniu odbiorcy, niż na szczególnie wyjątkowym stylu pisania. Dlatego też po jej otwarciu wyraźnie widać, że to zdjęcia grają tu pierwsze skrzypce. Jest ona wypełniona mnóstwem przepięknych fotografii, które zachwycają prostotą i klimatem (kilka przykładów powyżej).

Jeśli zaś chodzi o teksty, nie spodziewajcie się fajerwerków. Historie zawarte w Cabin Porn zostały napisane dosyć suchym i rzeczowym językiem, wypełnione były także budowlanymi szczegółami i opisami konstrukcji, które przy moim bardzo ogólnym zainteresowaniu architekturą, były po prostu nudne. Zakładam, że wynika to z talentu autora do opowiadania historii poprzez zdjęcia, a nie słowo pisane. Myślę jednak, że gdyby rozwinąć opowieści pod kątem samej koncepcji powrotu do natury i prostoty życia, całość czytałoby się o wiele lżej i przyjemniej.

Jak wcześniej wspominałam, zdecydowanie nie jest to pozycja dla każdego. Jeśli nie potrafisz sobie wyobrazić życia bez nowoczesnych technologii, a w naturze tylko się męczysz, nie trać czasu na tę pozycję. To książka dla tych wszystkich zmęczonych codziennym pośpiechem i konsumpcjonizmem. Dla tych, którzy w naturze potrafią znaleźć wewnętrzny spokój. Jeśli zaliczasz się do tej grupki, na pewno odnajdziesz w tej książce coś dla siebie.

★★★★

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Smak Słowa

2017/05/09

"Kod Leonarda da Vinci" Dan Brown


W Luwrze zostaje popełnione morderstwo. Jego ofiarą jest kustosz. Zwłoki zostają znalezione w pozycji przypominającej sławny rysunek witruwiański, na którym renesansowy artysta przedstawił idealne proporcje ludzkiego ciała. W zbrodnię zamieszany jest - według policji - profesor z Harvardu, znawca symboliki religijnej.
Sprawy komplikują się, gdyż umierający kustosz pozostawił szereg zagadek, które mają pomóc wskazać winnych tej zbrodni i trzech innych popełnionych tej nocy na wpływowych mieszkańcach Paryża. Ale mają też doprowadzić do czegoś znacznie bardziej istotnego. 


-lubimyczytac

Jako że moim małym celem na ten rok jest czytanie książek znajdujących się na liście Wyzwania Czytelniczego Rory Gilmore, wreszcie zmotywowałam się do sięgnięcia po zalegający mi na półce egzemplarz Kodu Leonarda da Vinci. Nie bardzo wiedziałam czego powinnam się po niej spodziewać, ale szczerze liczyłam na to, że będzie to jedna z lepszych powieści kryminalnych, jakie dotychczas miałam okazję przeczytać. No cóż, po ponad dwóch miesiącach dosyć mozolnej lektury mam zupełnie inne odczucia, ale mogę wam powiedzieć jedno: nie znajdziecie jej w mojej top dziesiątce książek tego roku.

A zaczęło się dobrze. Pierwszych dwieście stron pochłonęłam w bardzo krótkim okresie czasu, zostałam wciągnięta w świat Roberta Langdona i wielkiej zagadki Graala. Książka skonstruowana jest jednak w sposób boleśnie oczywisty - rozdziały nie liczą sobie więcej niż kilka stron, a każdy z nich kończy się kolejnym małym odkryciem, zaskoczeniem czy zwrotem akcji. Biorąc pod uwagę fakt, że jest ich wiele ponad sto, możecie sobie wyobrazić ile szokujących niespodzianek czekało na czytelnika. Niektórzy rzeczywiście lubią takie zabiegi, ja jednak wymagam od lektury czegoś więcej, niż zaskoczenia i wartkiej akcji.

O bohaterach Kodu nie powiem wam za dużo, bowiem byli oni tak zwyczajni, bezbarwni i dwuwymiarowi, że nie bardzo zwracałam na któregokolwiek z nich uwagę. Z resztą grają tu oni jedynie drugoplanową rolę - najważniejszym elementem opowieści jest rzecz jasna tajemnica Linii Róży i świętego Graala. Przyznaję, że jest to interesujący temat i rzeczywiście podczas całej lektury w większym lub mniejszym stopniu chciałam się dowiedzieć, o co tak naprawdę tu chodzi.

Największym plusem jest wspomniana wyżej tematyka. I nie mówię tu tylko o głównym wątku, ale też wszystkich pobocznych skupiających się między innymi na sztuce, symbolice, historii i religii. Nie spotkałam się wcześniej z powieścią poruszającą wszystkie te kwestie w tak przystępny dla przeciętnego czytelnika sposób. Autor wiele razy pozostawił mnie z myślą: jak mogłam to wcześniej przeoczyć? 

Podsumowując, Kod Leonarda da Vinci jest mocno przeciętnym, mającym na celu zaszokowanie odbiorców kryminałem wyróżniającym się jedynie poruszoną w nim tematyką. Dobry na kilkugodzinną podróż samolotem, ale niewnoszący nic więcej do życia czytelnika. Dla mnie spory zawód, więc do lektury najlepiej jest podejść z dystansem i nie robić sobie większych nadziei na wybitną historię.

★★★

2017/05/05

książki szukają drugiego domu

Gdy zaczęłam wdrażać w życie mój plan na minimalistyczne i gruntowne porządki w pokoju, za każdym razem omijałam i odkładałam na później moją biblioteczkę. Bo po co, myślałam, książki wcale nie zagracają ci przestrzeni. Prawda jest jednak taka, że nie ważne czy mówimy o przepełnionej po brzegi szafie, zapchanych szufladach czy przeciążonej biblioteczce - to, co nam się w życiu nigdy nie przyda, tylko nam szkodzi. W związku z tym z dużym oporem zabrałam się za "czyszczenie" moich zbiorów i odkładaniem powieści, po które wiedziałam, że nigdy nie sięgnę. I takim właśnie zrządzeniem losu kilkadziesiąt książek trafiło do stosiku na sprzedaż. Dlatego też pokazuję je tutaj, z nadzieją, że kupując je, tchniecie w nie nowe życie, zachwycicie się nowymi opowieściami, a przy okazji odciążycie moją zakurzoną biblioteczkę.

Na wstępie jeszcze kilka technicznych informacji. Po pierwsze, cena podana pod zdjęciem jest ceną z wliczoną przesyłką, dzięki czemu nie będziecie musieli sobie zawracać głowy mejlami i obliczeniami. Po drugie, wszystkie książki wysyłam listem ekonomicznym, dlatego liczcie się z czasem oczekiwania na przesyłkę. Kolejna rzecz: nie przyjmuję zwrotów - zanim coś kupicie, zastanówcie się dwa razy. Wszelkie pytania, wątpliwości oraz chęć kupna zgłaszajcie na mejla bookocholic21@gmail.com. W tytule proszę podajcie słowo KSDD oraz tytuł książki, którą jesteście zainteresowani. Ułatwi mi to cały proces. Dodam także, że nie bawię się w rezerwacje, więc działa prosta zasada - kto pierwszy, ten lepszy

obserwatorzy