2015/05/05

"Girl Online" Zoe Sugg

Penny jest nieco niezdarną nastolatką. Ciągle zdarza jej się zaliczać wpadki. Przy chłopakach gada głupoty. Wszystkiemu towarzyszą ataki paniki. Penny postanawia założyć anonimowego bloga Girl Online, na którym dzieli się szczegółami ze swojego życia. Gdy sprawy przybierają zły obrót i po Internecie zaczyna krążyć śmieszny film z dziewczyną w roli głównej, Pen wraz z rodziną i wiernym przyjacielem wyjeżdża na weekend do Nowego Yorku. Tam poznaje przystojnego gitarzystę - Noah. Dziewczyna zakochuje się w nowojorczyku, co oczywiście opisuje na swoim blogu. Wszystko byłoby jak z bajki o Kopciuszku, gdyby nie fakt, że Noah też skrywa pewien sekret, który może raz na zawsze ujawnić tożsamość Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć jej przyjaźń.

"Kiedy przy kimś płaczesz, kiedy pokazujesz mu to, co boli cię najbardziej, to znaczy, że naprawdę mu ufasz."
Przyznaję się bez bicia - kupiłam tę książę ze względu na widniejące na niej nazwisko autorki. Zoe Sugg, czy raczej Zoella jest niesamowicie popularną vlogerką żyjącą w Anglii. Już grubo ponad rok śledzę jej filmiki oraz bloga. Wbrew pozorom Girl Online nie jest biografią Zoe, a powieścią młodzieżową. Z naciskiem na młodzieżową. Zdecydowanie polecam ją młodszym dziewczynom w wieku około 11-12 lat. Dlaczego? Otóż cała powieść - od okładki do ostatniego zdania jest słodka, cukierkowa i urocza. Żeby nie powiedzieć naciągana i przereklamowana. Zdecydowanie się zawiodłam na tej książce. Oczekiwałam efektu wow, a dostałam pączka z podwójną różową polewą i tęczową posypką.

"Odkryłem, że życie jest dużo ciekawsze, jeśli człowiek czasami trochę wariuje."
O co mi chodzi? Otóż Zoella pisząc tę powieść musiała mieć na uwadze wiek jej widzów. Na skutek tego, brakowało mi w tej książce czegoś, hm, mniej słodziutkiego? Chwilami miałam wrażenie, że bohaterką jest dwunastolatka, która kończy podstawówkę. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Penny skończyła 16 lat i uczęszcza do liceum! Minus za, moim zdaniem, źle wykreowaną postać. A Noah? Noah nie ma wad. Jest chodzącym ideałem, ale czy realnym? Nie wspomnę już o Olliem i Megan. W sumie jedyną "porządnie" stworzoną postacią był przyjaciel Penny - Eliot.

"Myślisz, że światem online rządzi fałsz, ale jest w nim też prawda"
Z drugiej strony, nie jest to totalne dno i rozpacz. Książka pisana lekkim, przyjemnym piórem, bez zbędnych opisów. Szybko się ją czyta, powiedziałabym pochłania. Uogólniając jest to to szczęśliwy, idealny romansik.

"Ale potem przyszło mi do głowy, że może przyjaźnie przypominają czasem ubrania. Kiedy przestaje nam być w nich wygodnie, to nie znaczy, że coś źle zrobiliśmy. Mogliśmy po prostu z nich wyrosnąć." 

Podsumowując - nie jest to książka zła. Czy polecam? Jak już mówiłam - tak, ale raczej tym młodszym czytelniczkom. Tym starszym - nie za bardzo. Obiecuję Wam, że nic Was przez to nie ominie. No chyba, że potrzebujecie trochę cukru we krwi.

5/10


xxx
Weronika


15 komentarzy:

  1. Zgadzam się z tobą, książka jest czasem nawet przesłodzona, lecz dosłownie się ją pochłania ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię słodkich książek, więc jeszcze pomyślę, czy jest to książka warta mojej uwagi.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli faktycznie jest za bardzo przesłodzona to raczej nie moja bajka... a szkoda, bo liczyłam na kolejną miłą lekturę
    http://zaczarowana-me.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojj, to chyba nie dla mnie :/ Dziękuję za recenzję, bo chciałam ją kupić, a zawodu bym nie zniosła...

    Pozdrawiam
    Isabel Czyta - mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już poleciłam tę książkę mojej młodszej siostrze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o książce, ale nigdy nie planowałam jej kupić. Od początku wydawał mi się... taka jakaś dziwna. A skoro jest przesłodzona, to stanowczo mówię jej NIE. Nie lubię przesłodzonych książek, mdli mnie od nich.
    Więc Girl Online sobie odpuszczę, chyba że książka wpadnie w moje ręce przypadkowo - wtedy przekonam się na własnej skórze, czy dla mnie też okaże się słodka. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię jak w książkach przesadnej słodyczy. Więc chyba po tą książkę nie sięgnę :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham kanał i bloga Zoelli. Słyszałam plotki, że to nie ona napisała tę książkę i że jest bardzo słaba. Przez twoją recenzję zaczęłam się wahać czy ją w ogóle czytać.
    www.filigranoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako dosyć stara czytelniczka, raczej odpuszczę sobie tę pozycję. Skoro nic mnie wówczas nie ominie, wolę przeczytać w tym czasie coś dobrego. :)
    Pozdrawiam!
    Kalorka czyta

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaczęłam,jestem na 30 stronie i czekam co będzie dalej :D
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dla mnie sam fakt, że napisała ją vlogerka modowa wiele mówi ;) komercja i tyle, pewnie nawet nie ona to pisała. Nie ciągnie mnie do tej książki, chociaż nie da się ukryć, że okładka jest piękna ;)

    www.galeriaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej, nominowałam Cię do LBA : http://zakladkaa.blogspot.com/2015/04/liebster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem pewna tej książki, jeśli po nią sięgnę to tylko z czystej ciekawości. Na pewno nie nastawiam się na nią zbyt mocno, bo będę mogła się zawieść :)
    http://be-here-now-and-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam wiele o tej książce przeróżne recenzje. Sama nie wiem czy przeczytać ją może się skuszę kiedyś. Obserwuje :3 Pozdrawiam
    http://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem bardzo rozdarta...Z jednej strony chciałabym przeczytać,a z drugiej zdaje sobie sprawę,że gdyby nie nazwisko autorki nigdy bym nie zwróciła na nią uwagi.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy