2015/06/17

Moja czytelnicza historia



W ten wyjątkowy dzień chciałabym opowiedzieć Wam pewną historię. Historię dziewczynki, której nienawiść przemieniła się w miłość na zabój. Moją czytelniczą historię.

Moje pierwsze doświadczenia z książkami były dość drastyczne. Od malutkiego lubiłam rozkładać wszystko na części pierwsze, rozwalać, sprawdzać jak coś wygląda od środka. To dotyczyło również książek, które w przeszłości zostały przeze mnie m.in. porwane, pocięte, pokolorowane i pogryzione. Na szczęście szybko wyrosłam z tego typu zachowań i zaprzestałam brutalnych aktów wandalizmu.

Później, gdy już dobrze mówiłam mama zaczęła czytać mi książki na dobranoc. Były to najróżniejsze tytuły, takie jak Tajemniczy Ogród, Mary Poppins czy Emil ze Smalandii. Zawsze dobrze to wspominałam, mimo, że czytanie działało na mnie kojąco i zasypiałam zanim mama skończyła czytać rozdział. Cóż poradzić.

Potem przyszedł czas na naukę czytania, którą w stosunkowo młodym wieku zafundował mi tata. Chyba każdy z Nas pamięta, gdy z trudem wypowiadał 'Ala ma kota'. W każdym razie przypominam sobie, że szybciej od moich rówieśników nauczyłam się niezwykłej sztuki jaką jest czytanie.

Moja pierwsza samodzielnie przeczytana książka. Dobrze pamiętam okładkę i w miarę dobrze jej treść. Ale za żadne skarby nie mogę sobie przypomnieć tytułu. Opowiadała o dwójce rodzeństwa i piratach, którzy ich porwali. I te uczucie dumy, kiedy ją skończyłam i spojrzałam na napis z tyłu 'czytamy bez mamy'. To było coś.

Pierwsze książkowe love? Zdecydowanie Hania Humorek. Ta naburmuszona dziewczynka była ważną częścią mojego dzieciństwa. Później długo nic mi się tak nie podobało.

Gdy byłam w klasach 1-3, moja kochana wychowawczyni dawała nam przeróżne odznaki, typu 'złote pióro', 'obserwator przyrody' i 'mol książkowy'. Na tę ostatnią trzeba było zasłużyć czytając tysiąc stron. Pamiętam, że miałam ich najwięcej w klasie (coś około sześciu). Jestem jednak pewna, że w rzeczywistości było tego dwa razy mniej, gdyż miałam skłonności do zaokrąglania liczby przeczytanych stron o kilkadziesiąt w górę. Dziecko szatana normalnie. Nie zapominajmy jednak, że książki dla dzieci mają duży druk i wiele obrazków.

Wydawałoby się, że po prostu czytałam z każdym rokiem coraz więcej i oto jestem - zapalona książkoholiczka. Ale nie poszło tak łatwo. Gdy w moim życiu pojawił się komputer coś uległo zmianie. Porzuciłam czytelnictwo dla 'lepszego', wirtualnego świata. Myślałam tylko o tym, żeby jak najszybciej dorwać się do strony wyspa gier lub później - moviestarplanet. Śmiało mogę stwierdzić, że w czwartej klasie podstawówki byłam uzależniona od komputera. Na szczęście moja mama, już od moich pierwszych chwil spędzonych przed ekranem, wyczuła, że coś się święci. Zapanowała u Nas zasada: godzina czytania = godzina grania. Początkowo brałam książkę do ręki i tak bardzo nie chciałam jej czytać, że po prostu godzinę nic nie robiłam. Dopiero później, aczkolwiek z oporem, czytałam na prawdę. W latach 8-12 moje czytelnictwo przeżyło kryzys. 

W 2013 roku czytałam około książkę miesięcznie, z tego co kojarzę. Moim sercem zawładnęły wówczas pozycje takie jak Igrzyska Śmierci (przeczytałam je zdecydowanie wcześnie jak na mój wiek) i Pretty Little Liars (j.w.). Rok później było znacznie lepiej, a przynajmniej w drugiej połowie. Wtedy coś we mnie drgnęło i powoli narzuciłam sobie szybsze tempo czytania i tak do mniej więcej marca tego roku czytałam średnio książkę na tydzień. W kwietniu wydarzył się cud! Coś we mnie drgnęło. Założyłam bloga i instagrama książkowego. I zapora puściła. Od tego czasu czytam około 2-3 książek tygodniowo, nie szczędzę oszczędności na zakupy książkowe i znalazłam sobie pasję na całe życie.

Koniec

18 komentarzy:

  1. Wow, naprawdę baaardzo dużo czytasz. Ja niestety nie mam tyle czasu, ale czytam ile mogę :p

    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna historia. <3 Z przepięknym końcem ^_^
    I zazdroszczę takiej częstotliwości czytania książek. ;o

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie było tak, że na początku lubiłam czytać, poznawać historie kiedy np. tata czytał mi na dobranoc. Później rodzice zmuszali mnie do czytania lektur szkolnych i znienawidziłam czytać. Przestałam z tym na kilka dobrych lat. Na szczęście po sięgnięciu po Igrzyska Śmierci wszystko się zmieniło i jestem wdzięczna.
    http://isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że przedstawiłaś nam tę historię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zaskakująca i ciekawa historia ! :)

    Nominowałam cię do Liebest Book Award, mam nadzieję że odpowiesz na nominację ;)
    http://poczytajmycos.blogspot.com/2015/06/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Czwarta klasa chyba działa tak na większość (mam tu na myśli moją siostrę, bo u mnie na szczęście było na odwrót, wtedy właśnie zaczęłam na prawdę czytać). Blog recenzencki uczy systematyczności w czytaniu, co sama zauważyłam u siebie. Życzę dalszych sukcesów czytelniczych!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super historia. Mnie od zawsze coś ciągnęło w stronę biblioteki, ale nadal jakoś nie byłam przekonana. Dopóki nie usiadłam w jednej ławce z moją nową koleżanką, a ona zachęciła mnie pierwszo do przeczytania zmierzchu, potem Igrzyska aż po Harrego Pottera. :D
    Zapraszam do mnie! :)
    books-filmsreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajna historia ;) Ja nie mam aż takiej prawy i czasu by czytać 2 czy 3 książki tygodniowo ale tak z 6 czasem mnie miesięcznie mi wychodzi nie lubię czytać szybko wole powoli wchodzić w nowy świat ze tak powiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć :) Nominowałam Cię do LBA. Więcej szczegółów tutaj: http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/p/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award ;) http://gabxreadsbooks.blogspot.com/2015/06/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Ekstra wygląd bloga i cudny wpis !
    http://want-cant-must.blogspot.com/2015/07/attack.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominowałam Cię do Liebster Blog Awards :D http://nastoletniabiblioteczka.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam do brania udziału w konkursie na moim blogu http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/2015/07/konkurs-pocztowka-dla-ksiazkoholika.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć! Nominowałam Cię do My Little Pony Book Tag :D Zachęcam Cię do jego wykonania! *^*
    http://isabelczyta.blogspot.com/2015/07/my-little-pony-book-tag-oryginalny.html#more

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też kiedy byłam mała dokonywałam destrukcji :_:
    Ale na szczęście przestałam :)
    Zapraszam na konkurs ^.~
    http://my-life-in-bookland.blogspot.com/2015/07/konkurs-do-wygrania-powiesc-ogien-i-woda.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej ^^ Ale śliczny blog! Cudowny! :D Proszę zajrzyj też do mnie, dopiero zaczynam, ale mam ambicję szybko się rozwijać! http://nergo-cyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialna historia. Właśnie na tym polega problem, że jak my byłyśmy małymi brzdącami to nie było komputerów i Internetu i można było czytać. Później przechodziłaś kryzys (ja podobnie), ale ostatecznie jednak wróciłaś do czytania. A dzisiejsze dzieciaki już w przedszkolu mają swoje komórki, tablety i spędzają niewyobrażalną ilość godzin przed ekranem, więc jak mają poznać moc i piękno czytania? Masz bardzo fajną mamę, jeżeli stawiała Ci ultimatum 1 godzina grania = 1 godzina czytania.

    PS Bardzo, ale to bardzo ładny blog. Zakochałam się. :)

    Pozdrawiam,
    Skrzynka Pełna Książek

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna historia, czytałam ją z wielką przyjemnością :)

    Zapraszam do siebie :)
    http://poczytajmycos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy