2015/08/24

TOP 10 scen z życia książkoholika


Kilka dni temu Marta z kanału Secret Books stworzyła filmik, który trafnie obrazował sceny i zdarzenia z życia fangirl. Zainspirowana jej twórczością postanowiłam kontynuować serię TOP 10, więc dziś mam dla Was TOP 10 scen z życia książkoholika. Proszę, nie bierzcie tego do siebie i patrzcie na to z przymrużeniem oka. Enjoy!

1. Przeliczanie pieniędzy na książki  
Za każdym razem gdy wydajemy pieniądze na coś drogiego, dajmy na to podręczniki szkolne, albo markowe ubranie, w głowie włącza nam się kalkulator. "Jeśli zapłaciłam za ten sweter dwieście złotych... to w zamian za to miałabym siedem nowiutkich książek! Co za strata pieniędzy".

2. "Książka vs nowa para okularów? Książka"
Po co nam to wszystko? Ubrania, jedzenie, woda, prąd, ogrzewanie... Gdy wystarczy stos książek!


3. "Po co mi przyjaciele? Mam książki!"

Tak już jest, że książkoholicy mają w sobie tendencję do aspołeczności. Niektórzy tak małą, że potrafią ją w sobie zdusić, a inni tak dużą, że zamiast spotkania ze znajomymi wybiorą przejażdżkę na Hardodziobie z Harrym Potterem.
 

4. Godzina mniej spania = godzina więcej czytania

Jestem pewna, że nieraz zdarzyło Wam się zarwać noc, z powodu niezmiernie wciągającej lektury. Kogo przecież obchodzi, że rano będziemy przypominać zombie, skoro odkryjemy tajemnicę, jaką skrywają ostatnie kartki powieści?

 5. Posiadanie niezliczonej ilości fikcyjnych chłopaków/dziewczyn

Wszyscy dobrze wiemy, że niektórzy autorzy książek potrafią stworzyć tak idealnych, a zarazem realnych bohaterów, których urokom żadna się nie oprze. Przykłady? Jace, Jamie, Maxon, Ridge, Noah, Daemon, Augustus... Mogłabym tak długo.

6. Wąchanie książek  

...
 

7. Uzależnienie od picia herbaty

Tu podobnie jak z aspołecznością - nie każdy to posiada. Różnica jest taka, że nie umiem tego zjawiska wytłumaczyć. Jasne, fajnie jest coś pić przy czytaniu, ale dlaczego właśnie herbata? Nie mam pojęcia, ale wiem, że zaliczam się do tej grupy.

                                    

8. Uszkodzenie książki grzechem

Dla przykładu i zrozumienia opowiem Wam pewną historyjkę. Będąc w tym roku w Mediolanie, kupiłam Let it snow. To była moja pierwsza książka anglojęzyczna i zapłaciłam za nią niemało. Szkoda, że nie widzieliście mojej miny, gdy ujrzałam, że okładka ma dwa widoczne zagięcia. Płakałam dobre pół godziny. Podobnie zła byłam, gdy babcia bez pytania pożyczyła ode mnie książkę, której w dodatku jeszcze nie przeczytałam. Dodam, że owa babcia nie ma równego mi podejścia do książek. Tak więc... 
                                        

9. Nie lubisz Harrego Pottera? Avada kedavra!

I nie chodzi mi tylko o serię książek o chłopcu który przeżył. Jest to oczywiste, że gdy ktoś wypowiada się negatywnie o naszej ulubionej książce, nabieramy do tego człowieka podejrzeń. 
                                        

10. Używanie slangu niezrozumiałego dla nieczytających

" Hej mugolu, za godzinę mam zajęcia transmutacji, później wpadnę na mecz quidditch'a". 

To już byłoby na tyle. Jeszcze raz proszę o nie branie powyższego tekstu do serca, jest on pisany pół żartem, pół serio :). 

xx
Weronika

33 komentarze:

  1. So true ;-; Podpisuję się pod każdym punktem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak na prawdę jest pisany bardzo serio. Oprócz punktu siódmego zgadza się u mnie wszystko (smutne, ale prawdziwe) :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post! I zgadzam się ze wszystkim :D A najbardziej z tą aspołecznością. Większość ludzi nie rozumie książkoholików. Wolę żyć w świecie książki i utożsamiać się z jakimś bohaterem niż udawać, że kogoś lubię w prawdziwym życiu.

    Pozdrawiam,
    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Cię za tej post! Ze wszystkim się zgadzam <3 Ilu ja mam fikcyjnych mężów ^^
    Herbata! Ale ja chyba wolę kawę :3
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny post.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Część punktów trafiona, część - troszeczkę, część - wcale, ale we wszystkich "coś" jest :D Przykładowo, punkt 5: owszem, w podstawówce "chodziłam" z chłopakami z książek, aczkolwiek moja głowa szybko połączyła cechy ulubionych bohaterów łącząc go w jednego i stałego, dlatego innymi szybko przestałam się zachwycać. Po co, skoro ten mój był perfekcyjny dla mnie?
    Sama jestem dość chaotyczna i moje książki często są w średnim stanie - bo tu wrzucę do torby, tu zagnie mi się róg, tu przez przypadek naderwę kartkę... dlatego... nie mam na punkcie nie-niszczenia-książek jakiegoś bzika :D
    A taki punkt 9 - zwykle rozumiem, czemu ktoś mojej ulubionej książki nie lubi, ale jeśli np. ktoś negatywnie wypowiada się na temat czegoś, czego nie czytał i nie próbował nawet poznać... to przepraszam, o czym my w ogóle rozmawiamy? Slang też nijak się mnie tyczy :)
    A co do herbaty, to po prostu weszło w naszą kulturę. Kawa na noc zbyt mocna, a coś ciepłego wieczorem rozluźnia nas i ułatwia zasypianie - a jakby nie było, najlepiej czyta się nocą :D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam w głowie cały czas taki kalkulator - przeliczam wszystko na książki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha jakbym widziała siebie :D
    Zawsze się zloszcze jak mi ktoś uszkodzić książkę, albo wypomina, że za mało spotykam się ze znajomymi bo ciągle coś czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkie te punkty pasują do mnie idealnie, jednak do uzależnienia od herbaty dodałabym jeszcze kawę i kakao :D
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne! :D Niemalże wszystko do mnie pasuje, choć ... nie zarywam nocek, nie dałabym rady :D
    be-here-now-and-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha w moim przypadku, zgadza się wszystko! :D
    wercia-czyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zamiast herbaty zawszę robię sobie kisiel żurawinowy ;D
    A wszystko inne się zgadza... Wąchanie starych książek z biblioteki lub z półki babci...Ahh

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha, świetny tekst. Zgadzam się praktycznie ze wszystkim, ale przeliczanie pieniędzy to u mnie jest na porządku dziennym! :P Moi bliscy się za głowę łapią, jak nawet im wszystko przeliczam.
    "Wydałaś 120 złotych na nowe jeansy, które i tak wyglądają tak samo jak trzy pary, które masz już w szafie? Wiesz ile książek można kupić za takie pieniądze?" Haha. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Z kalkulatorem to się zgodzę. XD Albo z uzależnieniem od picia herbaty. :D Ale mi nie przeszkadzają zniszczone książki. :P Właściwie to nigdy tego nie zrozumiem. Wiadomo przecież, że gdy czyta się książkę, to pozostaną na niej jakieś ślady. :P Ja uwielbiam gdy moja książka ma wyraźne ślady użycia, bo to znaczy, że jest czytana. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  15. Hhahahaha :D Zgadzam się z Twoim tekstem :) Wiele razy wyglądałam jak zombie, ponieważ musiałam przeczytać jeszcze jeden rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajny post. Zgodzę się z mniej spania - więcej czytania :p
    Co do herbaty, to ja wolę kawę, ale tej za dużo wypić się nie da. Więc na zmianę piję kawę i herbatę !
    I jak można nie lubić Harryego ? :D
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie nie zgadza się tylko ostatni punkt ;)
    Nie wyobrażam sobie czytania bez gorącej herbatki

    blondie-in-wonderland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. hahaha xD
    co do 1 to się zgadzam tak robię i co do reszty też coś w tym czasem jest :D

    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Hahahah, jesteś najlepsza! :) Obserwuje po pierwsze za jeden z najcudowniejszych i zarazem najidealniejszych deisgnów, dwa za napisanie tyle porównań do Harryego Pottera, którego teraz czytam, trzy za napisanie "Hejka naklejka", cztery za napisanie posta o moim życiu (hahaha)! :) Punkty są idealne i nic bym nie zmieniała, czekam na więcej, jeszcze tu wrócę, a tym czasem przeniosę się świstoklikiem na swojego bloga. ;)

    Zapraszam do mnie: www.fashionforazmariaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nominowałam się do Liebster Blog Award.
    Więcej info: http://miedzy--stronami.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award-2-3-4-informacja.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale ekstra post :) 9 i 10 totalnie mnie rozwaliły :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Twój blog jest w trójce moich ulubionych blogów książkowych. Świetnie piszesz, posty są różnorodne i ciekawe. Uwielbiam to, że wygląd twojego bloga jest taki uroczy i wklejasz tutaj cudowne zdjęcia! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. 1, 4,5, 7 - te punkty idealnie wpasowują się w moje książkowe życie, tak, właśnie, te punkty mnie określają! :D Świetny post, ironiczny, zabawny, więcej takich! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajny tekst :D
    Podpisuję się pod zdecydowaną większością - może poza herbatką... Próbowałam kiedyś, ale zawsze o niej zapominałam gdy zaczynałam czytać :D

    Zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Z niektórymi punktami się zgadzam, ale nie ze wszystkimi. Na pewno nie jestem aspołeczna ani nie piję przy czytaniu herbaty no i nie dbam aż tak przesadnie o książki :D Ale mój kalkulator jest odwrotny: cholerka, jeśli kupię teraz te cudeńka [czyt. książki] to mama mnie zabije, ze znów wydaje tyle kasy na książki zamiast kupić sobie bluzkę :D

    OdpowiedzUsuń
  26. To wszystko jest takie prawdziwe :D No może oprócz herbaty - czy tylko ja, kiedy ją piję, czytając, to mnie strasznie rozprasza i nie mogę się skupić na akcji? ;)
    I ja też przesadnie dbam o książki. Chyba aż za bardzo, bo nawet najmniejsza wada, malutkie uszkodzenie to dla mnie grzech :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystko się zgadza, oj jakie to prawdziwe! :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Jezu, sweter za dwieście złotych? W życiu bym nie kupiła, wolę książkę i mój sześcioletni, wielgachny sweter. ;)
    Ale nie wącham książek (swoją drogą, mam astmę) i nie piję herbaty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wszystko prawda... Ale jedyne czego nie robię to.... nie wącham książek... :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak bardzo prawda XD
    Zapraszam na mojego bloga ;)
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Zawsze sądziłam, że to ja jestem chora... Ale nie są ludzie tak samo walnięci jak ja! Mój narzeczony ciągle się dziwi jak mogę woleć kupno książek od nowych butów...

    http://mocnosubiektywna.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  32. Znakomita większość punktów się ze mną zgadza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetne :D Podpisuję się pod tym, zdecydowanie. W dodatku miło wiedzieć, że nie jest niczym nienormalnym przeliczanie pinięczy w złotówkach na walutę książkową :D

    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy