2015/09/29

"Utrata" Rachel van Dyken

Okładka książki UtrataKiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.
Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego?

Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem. A czasami, gdy myślisz, że to już koniec – to jest dopiero początek… 

-lubimyczytac.pl


Muszę przyznać iż nawet mimo ochów i achów na temat Utraty nie miałam zamiaru jej czytać, a co dopiero kupować w najbliższej przyszłości. Jednak dostałam na urodziny Kindle'a, więc wypadałoby mieć co na nim czytać, a tak się złożyło, że empik oferował niską cenę, więc pomyślałam 'raz kozie śmierć' i kupiłam. Czy było warto? Przekonacie się czytając dalej.

Pierwsze dwadzieścia procent książki, czyli jakieś pięćdziesiąt stron było totalną, totalną powtarzam porażką. Wydarzenia w niej przedstawione były idiotyczne, żeby nie powiedzieć infantylne. No dobrze, przyznam się - czytałam bo działała na mnie odmóżdżająco. Nie tego się jednak po niej spodziewałam. Wraz z kolejnymi rozdziałami akcja nabierała tempa i rzeczywiście się wciągnęłam, tylko co mi z tego? Poziom tej książki nie wzrósł znacząco, dalej miałam wrażenie, że ktoś podmienił mi Utratę z niesprzedającym się, tanim romansidłem. 

Główna bohaterka, Kiersten (nie Kirsten - Kiersten) oraz bohater, czyli Wesley są, jakby to powiedzieć, sztampowi. Już od pierwszego wejrzenia oboje wiedzą, że kiedyś wezmą ślub, będą mieli dzieci, i zestarzeją się trzymając się za ręce. Już od pierwszego wejrzenia kochają się tak bardzo, że o niczym innym nie mogą myśleć. Nasz Romeo jest oczywiście niebywale przystojny (ośmiopak, moje panie) i niebotycznie bogaty. A Julia za to jest nieśmiała, zagubiona i zamknięta w sobie. I od razu wiemy jak to się potoczy dalej.

Jedynym elementem zaskoczenia było zakończenie. Przez całą książkę byłam pewna, że losy Kiersten i Wesley'a potoczą się inaczej. Czy jestem z tego zadowolona? Eh, nie bardzo. Powinnam była się domyśleć.

Kończę już z oczernianiem, powiem teraz kilka ciepłych słów, tak dla odmiany. Wielką zaletą książki są rozdziały, które mają około kilku stron. Normalnie tego nie znoszę, ale w tym przypadku wyszło to na plus. I zawsze łatwiej sobie powiedzieć 'jeszcze jeden rozdział', prawda? Kolejnym plusem jest jej długość, a co za tym idzie - czas czytania. Nie obejrzycie się, a lekturę Utraty będziecie mieli za sobą. Ostatnim pozytywnym jej aspektem jest, jak już wspominałam, efekt odmóżdżania, którego najzwyczajniej w świecie czasem potrzebujemy. 

Podsumowując - raczej nie polecam. Szczególnie ubolewam nad faktem, że wybrałam ją na jedną z nagród w konkursie, zanim zapoznałam się z jej treścią. Mówi się trudno. Jednak jeśli właśnie skończyliście lekturę Gwiazd naszych wina i potrzebujecie antidotum, Utrata przyjdzie Wam z odsieczą i skutecznie sprawi, że znowu zaczniecie się uśmiechać.

16 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki, choć nieco o niej słyszałam. Nie ciągnie mnie zbytnio do lektury, zwłaszcza skoro Twoja recenzja nie jest zbyt pochlebna. :c

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo tych mankamentów, mam w planach tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mialam dzisiaj kupować tę książkę, ale jednak się rozmyśliłam i może dobrze zrobiłam? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz spotykam się z negatywną oceną tych książek - już nie wiem, czy kupować, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na chwilę obecną mam mieszane uczucia co do tej książki. Dlatego na razie sobie ją odpuszczę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie ją przeczytam, obniżę jednak oczekiwania. I przygotuje się na ten okropny początek :P
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś bardzo chciałam przeczytać tą książkę, lecz potem mi przeszło i możliwe, że po nią sięgnę jeżeli naprawdę nie będę wiedziała co mam czytać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Bohater ma na imię Weston, a nie Welsey. :) Mnie "Utrata" się spodobała, owszem pierwsze spotkanie bohaterów zaczęło się żenująco, ale potem było lepiej. Mnie ta książka wzruszyła do łez. Zakończenie mnie także zaskoczyło, ale z drugiej strony fajnie, jak książki kończą się również w taki sposób.
    Zaczytana Dolina

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja mimo wszystko spróbuję tej serii może mnie zaskoczył a nawet zachwyci. Kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam okazję ją kupić jednak się powstrzymałam i kurcze jestem rozdarta. Z jednej strony może dobrze, a z drugiej... może by mi się spodobała ? ;D okaże się kiedyś ;D

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam tę książkę i bardzo mi się podobała. Zresztą najważniejszy fakt że jest taka życiora. W ogóle się nie spodziewałam, że ona raka może mieć.
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam i wychodzi na to, że chyba za bardzo nie warto. Może to i dobrze, bo tyle jest świetnych książek do przeczytania, że i tak na wszystkie życia nie starczy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm, a ja i tak mam ochotę na tę powieść. ^_^ Myślę, że mogłaby mi się spodobać, lubię czasami przeczytać książkę o takiej tematyce. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam już 2 części z każdej jestem niezmiernie zadowolona. Wypłakałam się, uśmiechnęłam podczas czytania, więc jak dla mnie jest cudowną opowieścią! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/10/book-haul.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak odmozdzenie to cos dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy