2015/11/22

Dlaczego warto przeczytać Igrzyska Śmierci?

hunger gamesthe hunger gameshunger gamesJennifer Lawrence
katnissmockingjay

Wszystko zaczęło się od filmu. Wtedy jeszcze byłam czytelniczym leniem, tak dawno to było. W każdym razie - mój tata wraz z bratem wrócili z kina, będąc pod wrażeniem filmu noszącym tytuł "Igrzyska śmierci". Mocna nazwa jak dla dziesięciolatki. A jednak wzięłam ze sobą koleżankę i za poleceniem rodziny poszłam do kina na pierwszą część Igrzysk. Pewnie myślicie sobie, że to zdecydowanie za wcześnie, zważając na mój wiek, ale nie dziwię się sobie - zawsze byłam bardziej dojrzała od moich rówieśników. Tak jak się spodziewałam film zrobił na mnie wielkie wrażenie, wycisnął łzy i sprawił, że bezgranicznie zakochałam się w tej serii.

Później przyszedł czas na książkę. Ja, jako nieczytająca osoba wręcz wchłonęłam całą treść przedstawioną na kartach pierwszej powieści. Byłam pod naprawdę olbrzymim wrażeniem świata, który Suzanne Collins przedstawiła - tak bardzo okrutny i niesprawiedliwy, rządzony przez bezlitosnego tyrana. Czytając o nieopisanej radości Katniss gdy wreszcie najadła się do syta albo umyła się w ciepłej wodzie, poczułam wdzięczność za życie, które dostałam, za życie, w którym nie cierpię i nie głoduję. To naprawdę zmieniło moje nastawienie do całego świata.

Jako, że na drugi film miałam trochę poczekać, wzięłam się za książkę. I oczywiście, całkowicie i totalnie rozpierniczyła system. Mogę chyba powiedzieć, że podobała mi się jeszcze bardziej (o ile to możliwe) niż część pierwsza. Po jej lekturze desperacko zapragnęłam sięgnąć po Kosogłosa. Jednak jakoś tak się stało, że wypadło mi to z głowy i odłożyłam sobie jego czytanie na później. Moja miłość do tej trylogii odżyła po premierze "W pierścieniu ognia", która była, rzecz jasna, fenomenalna. Jeszcze więcej wzniesień i łez wzruszenia. I końcówka, po której wiedziałam, że muszę przeczytać finał tej trylogii.

Czym prędzej przeczytałam Kosogłosa, chcąc poznać zakończenie. I tu chyba popełniłam błąd - nie szukałam radości w czytaniu, nie czytałam wszystkiego dokładnie i po jego lekturze byłam rozczarowana i pogubiona - nie wiedziałam czemu stało się to co się stało. Nawet nie zważając na moje nieuważne czytanie, myślę, że byłam wówczas za mała (miałam chyba 12 lat) - ostatnia część Igrzysk była poważniejsza i trudniejsza w odbiorze.

Nadszedł czas premiery pierwszej części Kosogłosa. Jedno i wielkie WOW. Twórcy Igrzysk śmierci odwalili kawał dobrej roboty. I został mi rok oczekiwania na ostatnią, kończącą całą serię ekranizację - drugą część Kosogłosa.

Rzecz jasna udałam się na premierę - po roku przerwy nie chciałam czekać ani dnia dłużej. To właśnie ta część wywołała we mnie największe emocje - finał całej akcji, dotkliwe śmierci, wielki, wielki finisz i co najsmutniejsze, koniec Igrzysk Śmierci. Całą końcówkę płakałam, nawet nie tyle z powodu tego co działo się na ekranie, co z tego, że to wszystko dobiegło końca. Szczerze mówiąc nadal nie mogę się z tym pogodzić. Dlatego też ponownie sięgnęłam po pierwszą część - nie zgadzam się na pożegnanie. Serce mi się kraja ilekroć sobie o tym przypominam, ilekroć przypominam sobie scenę kończącą wszystko.

Chcę więc podziękować osobie, bez której wszystko o czym napisałam, nie istniałoby. Jest nią nie kto inny jak Suzanne Collins, autorka trylogii Igrzysk śmierci. Dziękuję za stworzenie niewiarygodnego świata, dziękuję za wykreowanie przepięknych, barwnych postaci, które towarzyszyły mi przez te lata, dziękuję za wszystko, szczerze mówiąc.

Jeśli jeszcze nie zapoznałeś/aś się z tą niesztampową trylogią, to jednocześnie zazdroszczę Ci, że masz tę przygodę przed sobą i nie zazdroszczę, ponieważ omija Cię coś tak spektakularnego. Dlatego jeśli z jakiegokolwiek powodu tego nie zrobiłeś/aś to dobrze Ci radzę - zrób to, nie pożałujesz. Ale pamiętaj - najpierw książki, potem filmy :).

-

Impulsem do stworzenia tego postu była oczywiście premiera drugiej części Kosogłosa - nijak nie potrafiłam uporządkować swoich myśli. Jeśli nie przepadacie za takimi postami, nie martwcie się, niebawem ukaże się (wreszcie) recenzja. I pamiętajcie:

Niech los Wam zawsze sprzyja!

18 komentarzy:

  1. Ja jak najbardziej przepadam za takimi postami!! ♥ Pięknie opisałaś swoją miłość do tej trylogii - aż zapragnęłam przeczytać ją jeszcze raz! Ja niestety jeszcze nie byłam na Kosogłosie 2, ale uświadomiłaś mi, że jednocześnie się z tego powodu cieszę, bo mam to jeszcze przed sobą. Coś czuję, że uronię łzę...
    Ściskam Cię mocno!
    Iza xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. Przepięknie wygląda Twój blog! Jest taki świeży^^ ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja swoją przygodę z Igrzyskami zaczęłam od przeczytania książek. Byłam w tym samym wieku co Ty, kiedy sięgnęłam po pierwszą część i od razu się w niej zakochałam. Całą trylogię pochłonęłam w bardzo krótkim czasie, a te niesamowite chwile, które z nią spędziłam, pamiętam do dzisiaj. Oczywiście, filmy też uwielbiam, a w tym tygodniu wybieram się do kina na ostatnią część i już nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam IŚ i oglądałam filmy, na razie nie widziałam jeszcze 2 cz. Kosogłosa, ale wierzę, że odwalili kawał dobrej roboty. Jedno i drugie zrobiło na mnie wielkie wrażenie, a ze smutkiem, że historia się skończyła postanowiłam ją kontynuować pisząc opowiadanie. Ja najpierw przeczytałam tę serię, a potem obejrzałam film. 1 cz taka średnia, 2 najlepsza, a 3 po prostu dobra. Nie wiem czy mój komentarz ma ład i skład, ale w każdym razie cieszę się, że napisałaś ten post. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach od dawna. Muszę zaopatrzyć się we wszystkie części od razu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam Igrzyska Śmierci na długo przed filmami i była to zdecydowanie jedna z najlepszych trylogii jaką czytałam, pamiętam, że o 4 nad ranem skończyłam I tom a potem torturą było oczekiwanie na drugi tom. Film też oglądałam, ale już nie wywarł na mnie tak dużego wrażenia, a 2 część Kosogłosa i tak chętnie zobaczę :)

    www.apteka-literacka.blogspot.com
    PS. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, do wygrania "Wybacz mi, Leonardzie"

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakochałam sie w Igrzyskach i dosłownie nie mogę sobie poradzić z tym, ze to juz koniec. Nie będzie kolejnego roku na oczekiwanie na kolejną część i w ogóle. Ale moja przygoda nie kończysię wraz z końcem filmu. Zamierzam odświeżyć sobie całość :D
    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy tekst, taki prawdziwy i szczery. Chętnie poczytam więcej takich wpisów. :)
    Ja też zaczęłam przygodę z Igrzyskami od ekranizacji, ale nie zachwyciła mnie aż tak bardzo, jak Ciebie. Książki wypadły trochę lepiej, ale pierwsza część pozostaje dla mnie najlepszą. :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie wyszedł Ci ten post! Opisujesz Swoje prawdziwe odczucia po "Igrzyskach Śmierci" i nie jest to jedynie schematyczna recenzja :) Wczoraj oglądałam zwieńczenie trylogii i również jestem pod wielkim wrażeniem. Mam także zamiar niedługo odświeżyć sobie książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. JA swoją przygodę z Igrzyskami zaczęłam od książek i później filmy wydawały mi się już niezbyt dobre, al e i tak największe wrażenie zrobił na mnie "W pierścieniu ognia", jakoś najbardziej ekranizacja przypadła mi do gustu. A z książek jak dla mnie najlepszy jest oczywiście sam początek. :)
    Pozdrawiam, Julka z karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja przygodę z Igrzyskami zaczęłam jeszcze przed filmem i choć nie byłam nimi aż tak oczarowana - to znaczy, nie była to seria życia, to pamiętam, jak ze znajomymi odliczaliśmy dni do premiery ekranizacji. :D Swoją drogą, nie wiem, czy sobie nie odświeżyć tej historii; boję się tylko, że po tych kilku latach już nie przypadnie mi do gustu, jako że trochę moje czytelnicze preferencje się zmieniły i raczej literatura młodzieżowa to nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki przeczytałam przed obejrzeniem filmu i za każdym razem odliczałam czas do premiery każdego filmu :D Nie mogę się doczekać środy, o wtedy wybieram się do kina, by obejrzeć ostatnią część :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kocham IŚ bezgranicznie <3 Ale filmu nie oglądałam i nie mam zamiaru, nie lubię filmów ;) Miłego poniedziałku :*

    PS. Ja tam lubię posty w takiej formie. Są taką małą odskocznią od recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. To u mnie zaczęło się na odwrót - wpierw książka, potem film i niestety pierwsza część mnie trochę rozczarowała. Jednak kolejne części były coraz lepsze, więc nieźle się wciagnęłam. Nawet w zeszły piątek byłam w kinie na maratonie i pierwsze co zrobiłam przed pójściem spać, to spisanie moich wrażeń by mi nie umknęły podczqas snu i tym oto sposobem napisałam kolejną recenzję na bloga :)
    "Czym prędzej przeczytałam Kosogłosa, chcąc poznać zakończenie. I tu chyba popełniłam błąd - nie szukałam radości w czytaniu, nie czytałam wszystkiego dokładnie i po jego lekturze byłam rozczarowana i pogubiona - nie wiedziałam czemu stało się to co się stało." - jak się czyta na szybko to tak jest, sama niejednokrotnie się na tym łapałam :) Tak wiec nie jestes sama :)
    Ja tak samo jak Ty udałam się na premierę Kosogłosa cz.2, bo już nie mogłam się doczekać!
    A "Niech los zawsze Wam sprzyja" zdecydowanie przyda mi się na najbliższym kolokwium :D

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie też tak było, że "Igrzyska śmierci" wyciągnęły mnie z dołka czytelniczego - to było jak burza w moim wnętrzu, pochłonęłam je błyskawicznie. I naprawdę uważam, że warto trylogię polecać nastolatkom, bo takie książki nakłaniają do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bardzo lubię całą trylogię, ale nie tak bardzo jak Ty. :D
    Na 2 części Kosogłosa rozemocjonowałam się tylko na scenie z Finnickiem. ;-; Ranyyy... Uwielbiam go. ;-;

    OdpowiedzUsuń
  17. No moją opinię znasz :P Ale w sumie wiek też może ma duże znaczenie i "dorobek" czytelniczy ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham czytać takie posty! :) I cieszę się, że podzieliłaś się z nami swoją historią :) Kiedy do kin weszła pierwsza część IŚ byłam w tzw. dołku czytelniczym. Nie czytałam, nie myślałam o książkach i nie interesowałam się zapowiedziami. Byłam obojętna. Nie wiedziałam nawet, że IŚ jest ekranizacją książki :)
    Po obejrzeniu filmu, zakochałam się w historii Katniss i postanowiłam przeczytać wersję papierową i miłość do książek powróciła :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy