2015/11/29

"Fangirl" Rainbow Rowell

Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie.
Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne.
Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości. Na swojej drodze spotyka Reagan (Cath prędzej dogadałaby się z Marsjaninem niż z nią) i wiecznie uśmiechniętego Levi’ego (czy on kiedyś zrozumie, co to jest przestrzeń osobista?) oraz panią profesor od kreatywnego pisania (która wszelkie fanfiki uważa za plagiaty).

-lubimyczytac.pl
 
Z tego co wiem, części blogerów Eleonora i Park nie przypadła do gustu. Mówcie co chcecie, ale do mnie naprawdę trafiła. Z tego też powodu, jak i ogromnej popularności, jaką Fangirl cieszyła się za granicą, miałam wielką nadzieję, że okaże się ona nawet lepsza od poprzedniej książki Rainbow Rowell. Że porwie mnie i nie wypuści do ostatniej strony. Że będzie to najbardziej urocza książka, jaką kiedykolwiek przeczytałam. Że, że, że. A jednak wyszło inaczej.

Początek był naprawdę uroczy - poznajemy Cath, czyli największą fankę nastoletniego czarodzieja Simona Snowa (tak naprawdę to przerobiony Harry Potter, podobieństwo aż boli), która w wolnym czasie pisze o nim fanfiki. Ciekawa inicjatywa, ponieważ po raz pierwszy zetknęłam się z wątkiem fikcji fanowskiej w książce. W każdym razie Cath rozpoczyna swoje dorosłe życie przeprowadzając się do colleage'u. Trochę oklepany schemat, no ale cóż.

Postaci w Fangirl były przeciętne. Ani Cath, ani Wren, ani nawet Regan nie skradły mojego serca - wszystkie były trochę przerysowane. Główna bohaterka była strasznie infantylna - niby przekroczyła już próg pełnoletności, a zachowywała się, jakby dopiero rozpoczęła naukę w gimnazjum. Jedynym bohaterem, do którego żywię sympatię jest Levi - uroczy, przyjacielski Levi. Zawsze był dla Cath, mimo że ona nie zawsze była dla niego. Ale powiedzcie, jak tu się nie zakochać w chłopaku, który codziennie po zajęciach przynosi ci piernikową kawę? Który nie uważa, że pisanie fanfików jest dziwne (a nawet jeśli uważa, to nie daje po sobie poznać) i wspiera Cię w tym co robisz? Chłopak idealny.

Cała książka była tak naprawdę bardzo spokojna, żeby nie powiedzieć nudna. Przez ponad czterysta stron śledzimy losy i życie Cath, w którym tak naprawdę mało się dzieje. Wstaje, idzie na uczelnię, wraca, spotyka się z Levim i Regan, pisze fanfiki, idzie spać. I tak od nowa. Nie mogę powiedzieć, że nie ma tu kompletnie akcji, bo jest wątek problemów z Levim, kłótni z Wren i wizyt u taty, ale tak naprawdę, to wszystko. Jeśli szukacie burzliwego romansu i zwrotów akcji, to na pewno nie tutaj.

Ale Fangirl jednak ma swoje zalety. Czyta się ją błyskawicznie dzięki lekkiemu stylowi pisania Rainbow Rowell. Nie łatwo zachować przy niej powagę, ponieważ jest wypełniona zabawnymi dialogami i scenami. I czego by nie mówić, jest urokliwa - może to zasługa tej ślicznej okładki?

Zdecydowanie nie znalazłam w Fangirl tego, czego szukałam, ale nie żałuję w stu procentach, że ją przeczytałam - miło spędziłam czas przy jej lekturze. To całkiem dobra powieść - taką ocenę wystawiam jej, ponieważ uważam, że autorkę stać na więcej.

★★★★★

18 komentarzy:

  1. Bardzo chcę to przeczytać :D
    Matko tak dużo książek , tak mało czasu ;D

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ta książka niezbyt zachęca, a skoro piszesz, że wcale nie jest taka szałowa to chyba ją sobie odpuszczę. Ale nie wykluczam, że jeśli wpadnie mi w ręce to przeczytam.
    Apteka Literacka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba już powoli wyrastam z tego typu młodzieżówek, bo o ile łatwo i szybko się je czyta, to raczej nigdy nic nie wnoszą i są takie, ja według Ciebie jest Fangirl - nijakie. Wątpie bym chciała po nią sięgnąć, ale kto wie. Może kiedyś najdzie mnie ochota. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam E&P i byłam nieco zawiedziona... Dlatego też mam wielkie obawy przed sięgnięciem po "Fangirl". Nie chcę kolejnej przyjemnej, acz przeciętnej lektury...
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku nasłuchałam się już tylu negatywnych opinii że już nie wiem co myśleć, od premiery mam na nią ochotę(tak definitywnie ta piękna okładka przyciąga) ale multum książek czeka u mnie w szafie. Może kiedyś...
    Zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja bardzo ale to bardzo chce przeczytać tę książkę, bo przecież sama jestem fangirl :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam "Eleonory i Parka", nie czytałam również "Fangirl". Kompletnie nie ciągnie mnie do książek Rainbow Rowell. Oczywiście, jeśli jakimś cudem wpadną mi w ręce - sięgnę po nie, sama z siebie raczej tego jednak nie zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż, mi "Eleonora i Park" nie przypadła do gustu, więc raczej po "Fangirl" też nie sięgnę. To, że czyta się szybko jest jeszcze za małą zachętą dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam nic Rowell i mam nadzieję wkrótce przeczytać Fangirl, ale jeszcze nie wiem jak mi to wyjdzie, bo czasu brak :(
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo wszystko, mam dużą ochotę na Fangirl. Trochę boję się tej spokojnej akcji, ponieważ lubię kiedy w książkach dużo się dzieje, ale mam nadzieję, że nie będę się przy niej nudzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już od jakiegoś czasu mam ochotę na tę książkę pomimo bardzo skrajnych opinii. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. chociaż czytałam wiele pozytywnych opinii o tej książce, jakoś nie mogę się zdobyć na przeczytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Eleonora i Park była dobrą książką, potrafiła mocno wstrząsnąć czytelnikiem, ale jakoś do Fangirl mnie nie ciągnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz to ja już sama nie wiem. Mam Fangirl, cieszyłam się jej zakupem jak nie wiem, ale nadal stoi nieprzeczytana na półce...

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podobne odczucia :) Wszyscy zachwalali, a ja w niej niczego olśniewającego nie znalazłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Eleonora&Park" bardzo mi się podobała, ale "Fangirl" niestety zawiodła. Strasznie irytowali mnie bohaterowie, byli niedopracowani.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem chyba jedyną osoba na Ziemi, która tego nie przeczytała, ale mam w zamiarach ;) Całusy ;*
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Rowell jeszcze przede mną i chciałabym zacząć przygodę z nią od Fangirl. ^_^ Uwielbiam motyw bliźniaków w książkach. <3

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy