2016/01/05

Dlazczego warto czytać recenzje?


grafika apple, house, and computerProste i zasadnicze pytanie. Wydawałoby się nawet głupie, bo przecież to książkowa społeczność, my wszyscy tutaj czytamy recenzje. Ale zadajcie sobie to pytanie jeszcze raz. Czy naprawdę, zawsze, gdy komentujecie czyjąś recenzję, fatygujecie się by ją całą przeczytać? Jeśli Wasza odpowiedź brzmi 'nie', to ten post jest właśnie dla Was.
Ile razy zdarzyło mi się czytać komentarze pod (nie tylko moją) recenzją i widzieć w większości zdania typu 'Jestem jej bardzo ciekawa' czy 'Polecam' + link do bloga. Oczywiście nie twierdzę, że każdy taki komentarz oznacza, że ktoś recenzji nie przeczytał, ale spójrzmy prawdzie w oczy - czy po przeczytaniu długiej opinii na temat jakiejś książki, opublikujesz taki komentarz? Mówię z własnego doświadczenia, ponieważ nie twierdzę, że jestem święta. Wiecie z jakimi jeszcze komentarzami się zetknęłam? Załóżmy, że wystawiłam książce opinię 2/10. A co widzę pod postem? 'Ja również ją uwielbiam!'. Jak leniwy musi być człowiek, żeby nawet nie zerknąć na liczbę gwiazdek?
Z związku z powyższym, chciałabym podać Wam kilka powodów, dla których warto czytać recenzje.

Pierwsze i najważniejsze, czyli dla drugiego człowieka

Znacie to uczucie, gdy napiszecie długą i wyczerpującą recenzję, z której jesteście dumni? Której poświęciliście swój czas? Ja zdecydowanie tak. Po czymś takim oczekujecie, że Wasi czytelnicy dostrzegą Wasze starania. Teraz postawcie się w roli czytającego. Czy naprawdę tak trudno jest Wam przeczytać wszystko, co ktoś napisał, w co włożył serce? Dla Was to max. pięć minut, dla kogoś znaczy to o wiele więcej.

Drugie i równie ważne, czyli dla siebie

Ale jak to, dla siebie? Właśnie tak. Możemy tego nie dostrzegać, ale czytanie recenzji jest korzystne i dla Nas. Wzbogacamy słownictwo. Poznajemy różne sposoby pisania recenzji, coś przydatnego dla blogerów. Zaznajamiamy się z wadami i zaletami wybranych pozycji, dzięki czemu nie kupujemy słabych książek. Czy teraz to widzicie?

I po trzecie, tak na dodatek, dla nauki

grafika computer, neutral, and blogTeraz to zupełnie jej odbiło. Czego można się nauczyć czytając recenzje? Moim zdaniem, wyrozumiałości i tolerancyjności. Nie każdy ma taką samą opinię - jeśli ktoś krytykuje naszą ulubioną książkę, czy wychwala (naszym zdaniem) gniot, powinniśmy zrozumieć, że gusta są różne. Bo serwując 'są gusta i guściki' niczyjej sympatii nie zdobędziesz.




Ten post być może i jest chaotyczny (i pełen pytań retorycznych), ale mam nadzieję, że zrozumieliście moje intencje - nikogo nie osądzam, bo jak mówiłam sama czasem jestem leniem i omijam recenzję. Chcę po prostu zwrócić uwagę na takie zachowanie. Rozumiem, że czasem się nie chce, ale zmuście się chociaż do przeczytania jakiejś jej części, a w komentarzu się do niej odnieście - uśmiech na twarzy autora gwarantowany. Jeśli nawet na to nie macie siły, to lepiej nie komentujcie wcale.

18 komentarzy:

  1. Faktycznie się z Tobą zgodzę. Każda recenzja, a nawet krótki post to jednak poświęcony czas dla czytelników. Każdy wkłada w swój tekst i swojego bloga całe swoje serce. Nie będę oszukiwać, że również zdarza mi się czytać teksty pobieżnie i wyłapywać słowa kluczowe, ale to tylko dlatego, że w internecie każdego dnia pojawia się masa świetnych publikacji i nie sposób zagłębić się w każdą.
    Mimo wszystko zdecydowanie dużo bardziej irytują mnie złośliwe komentarze typu "a po co mam to czytać? Jest wiele ciekawszych książek", kiedy ja jestem zachwycona i oczarowana książką :)

    Bardzo podoba mi się szablon Twojego bloga, bije od niego takie ogromne ciepło, że nie potrzebuję nawet gorącej herbaty <3
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z zawartością posta, ale wydaje mi się, że bloggerzy źle odbierają krótkie komentarze. Wiem, że jak nie ma się kompletnie nic do powiedzenia to lepiej nie pisać, ale jeżeli już się przeczytało to można zostawić to krótkie zdanie, aby jakoś zaalarmować, że przeczytało się posta. Zdaje sobie również sprawę z tego, że ciężko jest stwierdzić czy dana osoba czytała recenzję, ale dopóki komentarz jest zgodny z treścią posta, dopóty powinien on być odbierany raczej w sposób pozytywny. Naturalnie nie twierdzę, że Ty wyraziłaś tutaj przeciwne zdanie, po prostu tak przy okazji napisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytuł posta od razu przyciągnął moją uwagę i byłam ogromnie ciekawa co napisałaś. Oczywiście przeczytałam całość i w pełni się z tobą zgadzam.
    Też u mnie się zdarzały takie komentarze, że kompletnie nie na temat, jakby ktoś nawet się nie pofatygował zerknąć.
    Ja zawsze przeczytam chociaż kawałek recenzji a i nawet całą czasami, bo tak to nie potrafię napisać komentarza, bez zobaczenia do czego piszę. Wiadomo że chce się odnieść do tekstu a nie napisać puste słowa i dać link. Zawsze staram się coś więcej naskrobać, bo wiem jaka to jest praca dla innych.
    A jak już mi się zdarzy napisać komentarz, który ma kilka słów to nigdy nie zostawiam linku, bo mi zwyczajnie głupio.
    Bardzo dobrze, że napisałaś ten post może nie którzy zastanowią się co robią. Trzymaj się ciepło. :*
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele razy spotykałam się z takimi komentarzami wskazującymi na brak przeczytania tekstu. Szczytem było kiedy na jednym blogu autorka opisywała przeżycia po przeczytaniu książki, a ktoś w komentarzu napisał coś takiego: "chętnie obejrzę ten film" :D
    Jak mnie jakaś recenzja nie interesuje to jej nie czytam, ale też nie komentuje. A czasami zdarza mi się napisać: "Ciekawi mnie ta książka", nawet po przeczytaniu długiej recenzji. Bo nie mogę się wypowiedzieć na temat postaci czy fabuły, której nie znam i czasami pozostaje tylko to stwierdzenie. Zazwyczaj jednak staram się np. uzasadnić dlaczego mnie ktoś do tej książki zachęcił.
    W każdym razie - świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja również się z tobą zgodzę!
    Też czasem jestem leniwa i nie czytam recenzji, ale staram się nie komentować wtedy. Uważam, że w porządku jest kiedy ktoś skomentuje coś krótko, ale nie brzmi to tak sztucznie i nie zostawia tylko linka. Faktycznie można się nauczyć pisać recenzje od innych. Również od kiedy czytam recenzje to autentycznie nauczyłam się rozumieć zdanie innych. :)
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkowicie się z tobą zgodzę. Tak, jak napisałaś - recenzję czyta się dla drugiej osoby, to jest chyba oczywiste. Nie muszę komentować, jak się czuję, gdy pod recenzją, nad którą się namęczyłam, widzę tylko: "Świetna recenzja.". Nic mnie tak bardzo nie irytuje, denerwuje, jak właśnie taka treść komentarza.
    Za to strasznie spodobało mi się wspomnienie o tym, że recenzję czyta się dla nauki, dla siebie. Pomijając chęć sprawdzenia opinii o książce, czytanie recenzji rzeczywiście świetnie wpływa na pisanie własnych recenzji. Rozwija to warsztat, powiększa zasób słów, ale także działa niezwykle motywująco i daje mocnego kopa do tego, by starać się być coraz lepszym.
    Co do tego wyrażenia "są gusta i guściki" - często się z nim spotykam w blogosferze książkowej i razem z koleżankę ciągle się zastanawiamy, czy tylko dla nas ma on strasznie negatywny wydźwięk czy po prostu osoby, używające go nie mają na myśli niczego złego, bo to trochę dziwnie pisać tak komuś, kto ma tylko inne zdanie od nas.
    Mam wrażenie, że w połowie zgubiłam gdzieś wątek, ale tak czy siak - bardzo dobry post :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Doskonale to ujęłaś! ♥ Oczywiście przeczytałam cały post i zgadzam się ze wszystkimi podpunktami. Ja nie cierpię dostawać komentarzy typu "Ciekawa recenzja", czy "Nie czytałam" itp (sama też staram się takich nie pisać), bo czuję się lekceważona. Uważam, że jeśli komuś nie chce czytać się całości, wystarczy przeczytać jakikolwiek fragment i, jak sama napisałaś, odnieść się do niego. Ale nie zgadzam się z jednym: ten post nie jest w żadnej mierze chaotyczny! Napisałaś go perfekcyjnie i bardzo się cieszę, że wreszcie ktoś odważył się poruszyć ten temat na swoim blogu :D
    Iza xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Generalnie staram się czytać recenzje. A gdy czyjś styl mi nie odpowiada, nie ukrywam, po prostu rezygnuję ze śledzenia tego bloga. No bo i po co się męczyć? Ja, jako blogerka nie tylko nie lubię spamu - tj. niechcianych wiadomości, znanych m.in jako "Świetna recenzja, zapraszam do mnie!" czy inne tego typu. Coś, co mnie jeszcze okrutnie wkurza - czytanie recenzji, ale bez zrozumienia. Mojego ostatniego tekstu nie zrozumiały przynajmniej DWIE OSOBY! Napisałam, że czas akcji książki jest STYLIZOWANY NA czasy pierwszej wojny światowej (napisałam też skąd taki wniosek - z rozwoju technologii). Dwie osoby napisały mi, że to niesamowite, że książka fantasy dzieje się w czasie pierwszej wojny światowej (!!!). Eh...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak najbardziej się podpisuję pod Twoimi słowami! Mi czytanie recenzji innych osób bardzo pomogło w udoskonaleniu swoich - i nie mam na myśli, że zaczęłam naśladować innych, ale zobaczyłam różne podejścia, zobaczyłam co mi nie podoba się u innych, a co mi się podoba. No i spoglądając na czyjeś recenzję łatwiej mi zrozumieć, jak moje recenzje odbierają inni.
    A co do tych komentarzy, to jest to po prostu przykre. Jeśli już ktoś jest tylko po to, by zareklamować swojego bloga, to już wolę, żeby zostawił tylko link, bez żadnego sztucznego hasła typu "podoba mi się twoja recenzja", skoro na recenzję nawet nie zajrzał.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dokładnie, spadłam z krzesła, kiedy pod jakąś moją recenzją zobaczyłam komentarz "Nie czytałam żadnej z wymienionych książek, bo ich nie czytam. Zapraszam na mojego urodowo-modowego bloga." jak nie czytasz książek, to nie wchodź na blogi książkowe i tym bardziej, nie komentuj. Jak już pisałaś, hitem jest "Muszę ją przeczytać, jak polecasz!" pod negatywną opinią. Serio? Żeby być tak leniwym, żeby nie przeczytać oceny czy chociaż kilku zdań? Ja z przyjemnością czytam recenzje, nawet, gdy książka niezbyt mnie interesuje. Prócz recenzji czytam też tagi, posty okołoksiążkowe i inne tego typu rzeczy. Nie powiem, że komentuję zawsze, staram się, ale wiadomo, nie zawsze mam czas i czasem po prostu nie wiem co napisać. Pisanie recenzji nie należy do najłatwiejszych. Czasem nie możemy zebrać myśli do kupy, czasem nie pamiętamy kompletnie co się działo, a czasem nie wiemy po prostu co o danej książce sądzić. Dlatego takie posty zasługują na przeczytanie, bo zawsze jest miło, kiedy ktoś czyta, to co napisałeś. A wiemy o tym przede wszystkim my, Bloggerzy. Buziaki, Idalia ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post. Zgadzam się w 100%. Też miałam takie sytuacje, że pojechałam po książce i ją mocno skrytykowałam, a tu pojawiały się komentarze, że ktoś jest zachwycony, oczarowany, musi książkę mieć itp. Sporo osób nie czyta też ze zrozumieniem i pisze kosmiczne komentarze o czymś czego w recenzji nie było lub wszystko przekręca. Ja często nie komentuję innych recenzji mimo ich przeczytania, bo zdarza się, że nie wiem co napisać, a odnoszę wrażenie, że niektórzy na siłę piszą coś w stylu: "Super tekst" i link do bloga, pewnie nawet bez czytania.
    ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najdziwniej czuję się, kiedy wypowiadam się o książce krytycznie a ktoś pisze w komentarzu, że zazdrości i planuje zakup. Chociaż nie. Najdziwniej czuję się jednak kiedy wychwalam zalety jakiejś pozycji, która miała na mnie ogromny wpływ, zmieniła moje postrzeganie na różne sprawy itd. a ktoś pisze "nie słyszałam o tej książce, raczej nie przeczytam" (tak, to cały komentarz). W takich chwilach zastanawiam się czy prowadzenie bloga ma sens. Na szczęście później pojawiają się wypowiedzi, w których ktoś odnosi się do treści recenzji i odzyskuję uśmiech na twarzy :).
    Lubię czytać recenzję, ponieważ nawet jeśli nie mogę pozwolić sobie na zakup nowości, to wiem przynajmniej "co w trawie piszczy" i czy warto o czymś śnić i odkładać pieniążki.

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie się zgadzam! Jeśli ktoś nie ma czasu czy ochoty, by prześledzić całą recenzję - w porządku, niech przejedzie całość wzrokiem, ewentualnie przeczyta jakiś tam fragment, choćby tylko podsumowanie w drastycznych sytuacjach. Ale żeby tak zupełnie nie zainteresować się tekstem i bezmyślnie dodawać komentarz? Czasem zdarza mi się, owszem, że nawet po wnikliwej lekturze recenzji, nie popiszę się zbytnio przy wyrażaniu własnej opinii, a jednak skoro już przeczytałam, warto dać choćby najmniejszy znak, że się to zrobiło - bo to przecież motywuje. Sporadycznie, w porządku, ale raz za razem...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja wychodzę z założenia, że jeżeli ja nie czytam kogoś to ktoś nie przeczyta mnie. Ważne jest żeby doceniać swoją pracę nawzajem, bo jaki inaczej ma to sens? Czytam czyjąś wypowiedź i rzeczywiście czasami może brak weny nie daje mi się rozpisać, ale zawsze nawiąże jakoś do czyjejś wypowiedzi, bo skoro coś przeczytałam to się wypowiem wiem, że to motywuje. Czasami omijam recenzję, czy też posty, ale wtedy na ich temat się nie wypowiadam. Recenzje książek najczęściej źle działają na mój portfel :D Mimo wszystko uważam, że warto poznawać zdanie innych, czy też inny punkt widzenia, zawsze można coś z tego wynieść i inaczej spojrzeć na daną pozycję. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam się bez bicia, że pewne recenzje omijam. Które? Np. recenzje kolejnych tomów serii, którą rozpoczęłam, bo obawiam się spoilerów i zepsucia frajdy z czytania. Omijam też recenzje danej książki, kiedy już zdecydowałam się na kupno i mam zamiar ją przeczytać. Chcę wtedy podejść do książki bez narzuconego czyjegoś zdania i bez wiedzy o jej treści oraz tym, jakie wywołuje emocje. Jeśli jakaś książka nadal mnie nie interesuje, mimo iż przeczytałam jej 2-3 recenzje, zakładam, że kolejne także tego nie uczynią i zarzucam czytanie o danej książce. Zdarzyło mi się trafić także nie na recenzje, a streszczenia. Stąd też czasem obawa przed tym, w co klikam. Kiedy poznam już jakiś blog, nabieram pewności, że nie trafię na nieprzyjemną niespodziankę w postaci ujawnienia treści. Nie sposób jest czytać każdą recenzję, ponieważ musiałabym cały swój czas poświęcić tylko na nie, a gdzie zajmować się własnym blogiem i jeszcze czytać książki?

    Kiedy już czytam czyjąś recenzję, czytam ją od A do Z. Chcę, by ktoś czytał moje teksty, więc ja również powinnam poświęcić chwilę, by przeczytać czyjąś pracę. Głowy nie dam, że nie pozostawiłam po sobie gdzieś jakiegoś zdawkowego komentarza, ale to jedynie miał być znak, że zajrzałam i przeczytałam. Nie zostawiam nigdy komentarzy w stylu "świetny tekst, zapraszam do siebie", bo takie teksty mnie irytują, więc nie robię komuś tego, co mi niemiłe. Już dawno zarzuciłam linkowanie do swojego bloga. Już prawie 8 miesięcy w blogosferze jestem, więc jeśli ktoś będzie mnie ciekawy, poszuka i mojego bloga.
    Nie przypominam, czy zdarzyło mi się, by ktoś skomentował tekst u mnie zupełnie niepasującym do treści komentarzem, ale domyślam się, jakie to irytujące. Ktoś zaliczył wpadkę i nie warto się przejmować. :) Wiele osób w ogóle nie komentuje, a jedynie zajrzy, przeczyta i wyłączy stronę. To cisi odbiorcy i ich jest zapewne zdecydowanie więcej, niż tych komentujących. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, zgadzam się. Czasami samej zdarza mi się ominąć recenzję, ale zawsze staram się przeczytać ją chociaż pobieżnie JEŚLI zamierzam komentować. Aż za dobrze znam to uczucie, kiedy napiszę wyczerpującą recenzję i albo mało osób ją zobaczy albo takowy post otrzymuje własnie komentarze w stylu "Może przeczytam."

    Ale wiesz czego nie znoszę? Jest jedna albo dwie osoby, które komentują KAŻDY mój post, ale nigdy w życiu nie napisały więcej niż trzy słowa. No, może pięć. Nawet jeśli przeczytały książkę to piszą w komentarzu "A mnie się podobała". Po co?

    Ale cóż, pogodziłam się z tym. W tej chwili już wiem albo potrafię stwierdzić, która osoba czyta, nawet jeśli komentarz jest zdawkowy. I to jest miłe.

    Nie zmienia to faktu, że pewnie są i takie osoby, które nie komentują, ale zawsze czytają. I takich cichych czytelników też sobie cenię, pomimo, że komentarze bardziej cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W stu procentach zgadzam się!
    Ile to już razy zdarzało się, że ktoś komentuje post, który nie jest ani trochę związany z treścią postu, ale my nic nie możemy z tym zrobić. Gdy czytam recenzje, zdarza się że omijam początek i środek, zaś od razu przechodzę do środka, gdyż obawiam się spojlerów,ale nie dlatego, że mi się nie chce. Nie rozumiem takich ludzi...

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurczę, no muszę się z Tobą zgodzić. :D Ja uwielbiam czytać czyjeś recenzje, bardzo lubię poznawać opinie innych i tym samym poszerzać swój punkt widzenia. ^_^ Przeważnie więc czytam całe recenzje, a jeśli nie całe, to na pewno fragmenty. Raczej nie zdarza mi się nie przeczytać posta i go skomentować. ;) Ale zdarza mi się też tak, że przeczytałam recenzję i sobie myślę "kurczę, no nie mam nic do powiedzenia", więc zostawiam wtedy najczęściej tylko jedno zdanie, ale zawsze jestem na siebie zła za takie komentarze, bo wyglądają, jakbym nie czytała posta. :| Zresztą, zwykle staram się napisać obszerniejszy komentarz, bo sobie myślę "jeśli ja nie będę zostawiać wartościowych komentarzy, to kto taki zostawi u mnie?".
    Z komentarzy sprzecznymi co do intencji posta chyba się u siebie nie spotkałam i mam nadzieję, że nigdy takiego nie zobaczę. :P

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy