2016/03/27

"Król Kruków" Maggie Stiefvater

Pierwszy tom magicznej sagi. Jedna dziewczyna i trzech chłopaków.
Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.
Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele z elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera. Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń. Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...
Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii...
-lubimyczytac.pl
Chociaż o Królu Kruków nie słyszałam za dużo, wszystko co słyszałam sprowadzało się pozytywnych opinii. Dlatego bez oporów zamówiłam tę powieść, nawet po nieudanym starcie z tą autorką (mam na myśli kiepskie Drżenie). I jaką mam z tego nauczkę? Żeby tego nie robić.

Henrietta - miasteczko, w którym magia jest na początku dziennym. Blue pochodząca z rodziny wróżek i trzech chłopców obsesyjnie poszukujących niejakiego Glendowera, Króla Kruków. Fabuła wręcz idealna na przepełnione magią i tajemnicą fantasy. A jak to się przedstawia w rzeczywistości? Po intrygującym prologu męczyłam się przez kolejne 150 stron, czekając, aż akcja nabierze tempa i charakteru. I chociaż rzeczywiście zrobiło się ciekawie, wcale nie czułam chęci do jej kontynuowania. Nie podpasowało mi także skakanie z bohatera na bohatera co rozdział - mimo, że rzekomo ma to zachęcić do dalszego czytania, mnie raczej odrzucało.

 Teraz chciałabym przejść do bohaterów, którzy zdecydowanie ratują tę książkę. Autorka bardzo dobrze wykreowała przede wszystkim postaci trzech przyjaciół - Ganseya, Ronana i Adama. Każdy z nich był inny i niepowtarzalny. Moją szczególną sympatię zdobył Ronan, chociaż polubiłam również pozostałą dwójkę. Powinnam też wspomnieć o Blue, której poza ślicznym imieniem, nie darzę szczególnym uczuciem. Wydawała mi się obojętna z tendencją do nijakiej.

Wreszcie mogę napisać, że styl pisania autorki nie był wcale lekki i przyjemny. Czytało mi się ją bardzo wolno i za nic nie mogłam się wgryźć w fabułę, właśnie przez sposób, w jaki pisze Maggie Stiefvater. Zdarzało się, że zdania nie miały dla mnie żadnego sensu. I tak jak bohaterowie stanowią największy plus, tak styl pisania największy minus tej powieści.

Czego tak naprawdę oczekiwałam? Fascynującej i porywającej książki, która nie wypuści mnie aż do ostatniej strony. A co dostałam? Wiejącą nudą, 500-stronową powieść, której jedynym plusem są bohaterowie i pomysł na fabułę. Powiedziałabym "nie sięgajcie po nią", ale zważywszy na to, że chyba 99 % czytelników ta książka się spodobała, radzę wam spróbować. Chociaż bez większych nadziei czy oczekiwań.

15 komentarzy:

  1. Słyszałam mieszane opinie, ale raczej przeważały te pozytywne, więc mnie zdziwiłaś :) Ale na pewno sięgnę po tę powieść, żeby się przekonać czy jest warta zachodu czy raczej nie. Pozdrawiam gorąco ;*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też się średnio podoba,rozdział (nie wiem,chyba 4) na kindle'u mial jakieś 20-25 stron ,a mam ZAWSZE poczucie ,że jak nie skończę rozdziału nie będę mogła odłożyć książki/kindle'a. Spróbuję ją przeczytać,ale jak będzie za nudna dla mnie,po prostu ja wylacze,odloze bo czeka już na mnie książka "Pani Noc"do odebrania 30.03 w empiku ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja niestety znam dużo takich książek, które niby powinny być w porządku, a... autor zalicza porażkę. Styl pisania może obronić każdą fabułę, ale też i w drugą stronę - zepsuć całkowicie efekt.
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziwnym przypadkiem jest ta książka, gdyż podczas lektury mi się podobała, a teraz stwierdziłabym, że była mocno przeciętna i raczej nie sięgnę po kontynuację. Jednakże czytało mi się bardzo szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo, że książka okazała się być nudna, to ja i tak dam jej szansę. Kto wie, może przypadnie mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam obecnie w planach tej książki, ale może w przyszłości się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam cię serdecznie do wzięcia udziału w Medyczny Tag :)
    Tutaj znajdziesz wszystko : http://in-my-different-world.blogspot.com/2016/03/medyczny-tag.html
    Chętnie poczytam Twoje odpowiedzi więc bardzo proszę o link jeżeli już go zrobisz.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chciałam sięgnąć po tą książkę, ba nawet raz ją miałam, ale nie przeczytałam. Nie wiem czemu jeszcze nie sięgnęłam. A teraz wyszła kolejna część i to powinna być motywacja do sięgnięcia a ja nic. :c

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam tą książkę na półce i jakiś czas temu zaczęłam ją czytać, ale po kilkudziesięciu stronach odłożyłam ją i do tej pory do niej nie wróciłam. Zgadzam się z tym, że styl pisania nie jest lekki, wręcz przeciwnie.
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie za rzadko tutaj do Ciebie zaglądam. Całe szczęście, że przeglądam właśnie listę blogów, które obserwuję - w końcu tutaj dotarłam, a lepiej późno niż wcale, prawda? :D O "Królu kruków" słyszałam całkiem sporo, ale opinie były raczej neutralne. Swoją drogą, wiedziałam, że to nazwisko jest mi znajome, ale ostatecznie podpowiedziałaś mi tytuł książki, którą (niedawno) czytałam. Po "Drżeniu" nie oczekiwałam ogromnej dawki literackich doznań i właściwie wyszło mi to na dobre. ;) Też męczyłam się z tą powieścią ponad tydzień, a w rezultacie okazała się zwyczajną, schematyczną lekturą o wilkołakach. Spodobał mi się jedynie motyw prezentowania stopni celcjusza, bo pasowało to do klimatu książki, ale ta zmiana narratorów już mniej - z tego co piszesz, autorka najwyraźniej często stosuje taki zabieg. Szkoda, że potencjał "Króla kruków" nie został wykorzystany, bo opis z okładki zapowiadał bardzo obiecującą fabułę. Jak na razie nie zamierzam powracać do twórczości Maggie Stiefvater, ale kto wie - może w przyszłości jeszcze się spotkamy. ;)
    Mam nadzieję, że uda mi się zaglądać tutaj regularnie, wybacz moją nieobecność. :D
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt ♥
    The heartlines books

    OdpowiedzUsuń
  12. A mnie podobało się "Drżenie" i "Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater - uwielbiam je! <3 <3 <3 "Króla kruków" jeszcze nie czytałam, ale chyba domyślam się, czego mogę się spodziewać, bo ta autorka ma skłonności między innymi do otwartych zakończeń (które wcale a wcale mi się nie podobają, bo łamią mi serce <3
    Iza xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię pisać komentarzy z telefonu - połowę mi ucięło! <3

      Usuń
    2. To miało być złamane serce! XD Jutro napiszę cały komentarz z laptopa, bo nie mam zaufania do telefonu...-,-

      Usuń
  13. Cóż, ja i tak z chęcią bym przeczytała tę pozycję :D Nie miałam jeszcze styczności z tą autorką i nie chcę jej od razu skreślać ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy