2016/05/14

"Will Grayson, Will Grayson" John Green & David Levithan



Pewnego zimnego wieczoru w Chicago przecinają się ścieżki dwóch Willów Graysonów. Nazywają się tak samo, ale do tej chwili żyli w zupełnie różnych światach. Teraz ich życie rusza w całkiem nowym i nieoczekiwanym kierunku. Po drodze jest miejsce na przyjaźń i miłość, muzykę i futbol, a emocjonalna plątanina znajduje kulminację w najbardziej szalonym i spektakularnym musicalu, jaki kiedykolwiek wystawiono na deskach licealnych scen.

-lubimyczytac.pl

 Od czasu wydania Willa Graysona, Willa Graysona zdążyłam się nasłuchać wielu negatywnych opinii. Ktoś twierdził, że głupie dialogi i akcja nie ma sensu, a ktoś inny, że to najgorsza z książek Greena. Z oboma stwierdzeniami się nie zgadzam, ponieważ powieść ta mnie zauroczyła i dostarczyła kilku przyjemnych chwil. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, czytajcie dalej.

Z początku trudno było mi się wkręcić w akcję tej powieści. Wiadomo, John Green ma dosyć specyficzny i różniący się od typowych młodzieżówek styl pisania i kreacji bohaterów. Jednak jakoś przy setnej stronie nieświadomie się wciągnęłam i z nieukrywaną ciekawością śledziłam dalsze losy dwóch Willów i ich przyjaciół.

Komu jak komu, ale Greenowi i Levithanowi nie można zarzucić braku oryginalności. Sam pomysł na stworzenie dwóch postaci nazywających się tak samo i dodatkowo splecenie ich losów w bardzo ciekawy sposób, zrobił na mnie wrażenie, po raz kolejny przekonując o zdolnościach pisarskich obojga autorów. Sposób, w jaki poprowadzili oba wątki bardzo mnie zaskoczył. Spodziewałam się innego przebiegu wydarzeń, co nie znaczy, iż się zawiodłam. Wręcz przeciwnie - według mnie, ta książka nie mogła skończyć się inaczej.

Rzeczą, a raczej aspektem, na którym się zawiodłam, byli bohaterowie. Nie chodzi o to, że byli wyidealizowani czy nierzeczywiści - po prostu ich nie polubiłam. Nie przekonał mnie do siebie ani jeden, ani drugi Will. Pierwszy z nich (postać Greena) miał dziwne motto życiowe, które znacząco mija się z moimi poglądami. Dodatkowo nie potrafiłam zrozumieć jego wyborów, co bardzo często przeszkadza mi w książkach. Zaś drugi Will (postać Levithana) był jeszcze gorszy - jego nastawienie do otaczającego go świata to właściwie stuprocentowe przeciwieństwo mojego. Chociaż kim ja jestem, żeby oceniać ludzi z depresją, których nawet dobrze nie poznałam. Za to bohaterów drugoplanowych - Jane i Kruchego - bardzo polubiłam i obdarzyłam sympatią.

Podsumowując - zignorujcie cudze opinie. Nie twierdzę, że na pewno ją pokochacie, ale uważam, że warto dać jej szansę. Ja sama byłam bliska jej przekreślenia, jednak postanowiłam zaryzykować i na szczęście zostałam pozytywnie zaskoczona. Może poziomem nie dorównuje Gwiazd naszych wina, ale wciąż sądzę, iż jest warta uwagi i nie zasługuje na te wszystkie negatywne opinie.

12 komentarzy:

  1. Ogólnie książka mi się podobała, John Green utrzymał nadal swój wspaniały styl. Nie do końca przekonała mnie jednak część pisana przez Davida Levithana. Całość jednak jak najbardziej miło wspominam :)
    Pozdrawiam!
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko ''Gwiazd naszych wina'' i ''Papierowe Miasta'' Johna Greena.Nie powiem,książki mi się podobały,ale są one raczej przeciętne. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się pewnie skuszę. Czuję, że może mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedynie "Szukając Alaski", ale raczej nie była to powieść, która mnie zachwyciła, więc póki co: odpuszczam sobie Greena. To chyba nie moje klimaty :D

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie ta książka była dla mnie trochę nijaka. Nie zmarnowalam czasu czytając ją, ale w tym momencie nawet niespecjalnie pamiętam co tam się działo, więc też mnie nie zachwyciła.
    Dwiestronyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam 2 książki autorstwa Greena i być może ta również przypadnie mi do gustu <3 <3
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja, sama mam zamiar przeczytać, bo bardzo lubię Green'a :D Przy okazji, nominowałam cię do "Kreatywnego TAGu książkowego"! Koniecznie odpowiedz! :D
    Buziaki!
    TAG: http://coffeethebook.blogspot.com/2016/05/87-kreatywny-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za książkami Greena i chyba to mnie od niej odpycha. Przeczytałam jedną i kompletnie mi się nie spodobała. Może kiedyś ją przeczytam, ale szczerze w to wątpię.
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ją w planach już od bardzo dawna, poniewaz lubię Greena :D Przeczytałam już 3 jego książki i każda z nich mi się podobała :D Mimo tych wszystkich odstraszających recenzji sięgnę więc i po nią :D
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejne posty :*

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja za Greenem nie przepadam od samego początku i nie wiem, czy kiedykolwiek się to zmieni. A w tym wypadku moja dsza jest rozdarta, bo okładki są tak piękne, że chcę mieć całego Greena na półce :((

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie podoba mi się ten pomysł z tymi Willami :D Do Greena jednak mnie nie ciągnie, może za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po przeczytaniu tej książki miałam do niej mieszane uczucia. Z jednej strony pomysł był dosyć ciekawy, ale coś sposobie wykonanai nie przypadło mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy