2016/06/03

"Fobos" Victor Dixen

Odmów... – szepcze mi do ucha cichy głos. – Wiesz, że nie nadajesz się do tej misji z tym, co masz do ukrycia. Wiesz, że jeśli polecisz, będziesz cierpiała tak, jak jeszcze nikt dotąd nie cierpiał. Odmów w tej chwili...

Léonor wchodzi na pokład statku kosmicznego. Doskonale pamięta moment, w którym zobaczyła ogłoszenie o naborze do programu „Genesis”, pierwszego reality show w kosmosie. Sześć dziewczyn i sześciu chłopaków wybranych w ogólnoświatowym castingu ma założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Będą poznawać się podczas sześciominutowych randek, by zdecydować, z kim założą rodzinę, gdy dotrą do celu.

Léonor uważa, że to jej jedyna szansa nie tylko na zdobycie sławy, ale i na lepsze życie. Przez całe dzieciństwo przechodziła od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Nie ma nic do stracenia i zamierza rozegrać tę grę po swojemu. 

-lubimyczytac.pl
Nie jestem fanką powieści rozgrywających się w kosmosie. Co dziwne, sama jego tematyka jest dla mnie bardzo interesująca. Może więc nie lubię ograniczeń, jakie narzuca prowadzenie akcji w przestrzeni kosmicznej? Nie wiem, z resztą - nieważne. W każdym razie dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o pewnej wyjątkowej młodzieżówce, która wczoraj oficjalnie pojawiła się na półkach księgarni, o książce, która bardzo mnie zaskoczyła, a mianowicie o powieści Fobos Victora Dixena.

Chcąc w wielkim skrócie opisać tę lekturę, powiedziałabym, że jest to połączenie reality show na olbrzymią skalę, podróży kosmicznych i młodzieżowego romansu. Nie wiem jak Wy, ale ja się na to piszę! Czy jednak mogę powiedzieć, że autor umiejętnie połączył wszystkie wątki? Zdecydowanie tak. Może i nie jest to kombinacja idealna, bo ten cały program był nieco przesadzony, techniczne opisy nie do końca dopracowane, a romans (a właściwie trójkąt...) zbyt oczywisty. Ale wiecie co? Mnie się podobało, ba, nawet bardzo!

Chociaż fabuła sama w sobie jest bardzo interesująca, nie mogę się nie przyczepić. Bo to wszystko już było. Zarówno tak powszechnie nielubiany wątek trójkąta miłosnego jak i historia grupki młodych ludzi, których życie jest obnażone przed szeroką publiką (oczywiście Igrzyska Śmierci, bo jakżeby inaczej?). Słyszałam też, że można tu również znaleźć wątek pojawiający się w powieści Misja 100, jednak jeszcze jej czytałam, więc nie mi dane jest ocenianie. Poza oczywistą inspiracją popularnymi motywami, naprawdę bardzo przypadł mi do gustu cały zamysł, szczególnie te wszystkie Posagi czy Listy Serc - myślę, że jest to świetne urozmaicenie.

Co do bohaterów... niektórzy wydali mi się trochę zbyt stereotypowi - dla przykładu super sumienna i ambitna Fangfang, albo olśniewający swym śnieżnobiałym uśmiechem Aleksiej. Na całe szczęście nie wszystkie postaci były dwuwymiarowe - weźmy chociażby główną bohaterkę - Léonor. Do końca książki pozostała dla mnie zagadką, nie potrafiłam przewidzieć jej następnego ruchu czy decyzji. Taką samą tajemnicę stanowi dla mnie jeden z obiektów sercowych rozterek Léo, czyli wychowany w fawelach Mozart.

Największym minusem powieści są zdecydowanie niedociągnięcia. Niestety pojawiały się one stosunkowo często. Brakowało mi dokładniejszych opisów działania niektórych dziwnych urządzeń albo przebiegu selekcji. Wydaje mi się, że autor miał bardzo fajny zamysł, ale nie rozwinął go zadowalająco. Chodzi mi np. o fakt, że główne bohaterki bardzo często się ze sobą kłóciły. Wynikało to przede wszystkim z konfliktu charakterów. Co mi nie pasowało? A to, że jaka wielka korporacja przeprowadziłaby selekcję nie uwzględniając takiego ważnego aspektu jak zgodność charakterów? Żadna. Pewnie się czepiam, ale przeczytajcie Marsjanina, a zrozumiecie o co mi chodzi.

Wydarzenia rozgrywające się na kartach Fobosa śledzimy z dwóch punktów widzenia - raz są to mieszkańcy statku Cupidio, a raz obywatele Ziemi. Mimo że tajemnice i intrygi rozgrywające się na naszej planecie były bardzo ciekawe, jednakże moja (romantyczna i lubiąca oglądać reality show) dusza zdecydowanie wolała śledzić rozterki astronautów.

Styl pisania Victora Dixena jest prosty i nieskomplikowany. Powieść czyta się błyskawicznie, a już zwłaszcza ostatnie sto stron, które są po prostu jak ładunek wybuchowy. Totalnie wcisnęło mnie w fotel i zamurowało - bynajmniej nie tego się spodziewałam, także moje gratulacje!

To chyba najdłuższa recenzja, jaką w życiu napisałam! W każdym razie, zbierając to wszystko do kupy - Fobos jest naprawdę wciągającą i wartą uwagi młodzieżówką. Posiada kilka wad takich jak stereotypowi bohaterowie i opisowe niedociągnięcia, ale ogólnie rzecz biorąc, gorąco Wam ją polecam!


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Moondrive!

4 komentarze:

  1. Zgadzam się w stu procentach :)! Pomimo tych kilku niedociągnięć jest naprawdę dobra i nieźle się ją czyta. Ja też odniosłam się w swojej recenzji do Marsjanina. Tam wszystko było świetnie wyjaśnione, a w przypadku Fobosa miałam kilku pytań po ukończeniu lektury związanych ze szczegółami właśnie (Dla mnie na przykład te psy... i co się z nimi działo w trakcie lotu? Nie wiem, może mi umknęło, ale było to takie średnie). Może dzieje się tak po prostu, że autor żadnym astronautą i psychologiem nie jest, a pisarzem :) Niemniej jednak pomimo tych niektórych luk nie mogłam się oderwać i chyba umrę jak nie przeczytam drugiego tomu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie "Fobos" po prostu zachwyciło! Książka pojawiła się idealnym momencie mojego życia - ponieważ końcówka roku zaczęła mnie stresować, a dzięki tej historii w mgnieniu oka się rozluźniła - chociaż może nie do końca, bo wielokrotnie podczas lektury moje serce biło jak oszalałe.
    Jestem po prostu zakochana w "Fobosie" i może dlatego, większych niedociągnięć nie dostrzegłam. Co do zgodności charakterów - ja nie widzę w tym minusy. Przecież to reality show, więc nic dziwnego, że twórcy chcieli by pojawiły się jakieś dramy, spowodowane właśnie takimi różnicami ;)
    Ja już nie mogę doczekać się kolejnego tomu <3
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa razy skusiłam się na powieść, której akcja rozgrywa się w kosmosie i pierwsza z nich nie przypadła mi do gustu, a drugą określiłabym maksymalnie jako okej. Podobnie jak Ty nie przepadam za tą scenografią, jednak po Twojej opinii, mimo tych niedociągnięć chyba skuszę się na Fobosa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem do końca przekonana,co do tej książki,ale czasami lubię się oderwać od kryminałów,czy też mocniejszych książek,więc może zwrócę na tę pozycję większą uwagę. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy