2016/08/19

"Starter" Lissa Price

Callie straciła swoich rodziców, kiedy wojna bakteriologiczna zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich w wieku między 20 a 60 lat. Ona i jej młodszy brat, Tyler, uciekają, żyjąc jako osadnicy razem z ich przyjacielem Michaelem i walczą ze regenatami, którzy byliby w stanie zabić ich choćby dla ciastka.
Jedyną nadzieją Callie jest „Prime Destinations”, niepokojące miejsce w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Old Man. Ukrywa on nastolatków, aby wypożyczyć ich ciała Enders’om – seniorom, którzy chcą być znowu młodzi. Callie wie, że pieniądze utrzymają ją, Tylera i Michaela żywych, więc zgadza się być dawcą. Ale neurochip, który został umieszczony w jej głowie ma awarię i Callie budzi się w życiu Helen – kobiety, która wypożyczyła jej ciało. Mieszka w jej domu, jeździ jej samochodami i umawia się z wnukiem senatora. Wszystko wygląda jak w bajce, dopóki Callie nie odkrywa, że Helen zamierza robić coś więcej, niż tylko imprezowanie – a plany Prime Destinations są dużo gorsze niż Callie mogła sobie kiedykolwiek wyobrazić…


Pamiętam wielki szał na Startera rok temu. Miałam wrażenie, że wszędzie jest głośno o tej książce, czy to na Booktubie czy też na blogosferze. Ba, sama w niego wpadłam i czułam dużą presję lektury tejże powieści. Jednak z czasem przycichł on trochę, a ja o Starterze najzwyczajniej w świecie zapomniałam. Dopiero na książkowej wymianie, która odbyła się na tegorocznych targach w Warszawie, udało mi się ją zdobyć i tak właśnie znalazła się ona w moich łapkach.

Na wstępie muszę zgodzić się z wieloma negatywnymi opiniami twierdzącymi, iż Starter ma uderzająco duże podobieństwo do (oczywiście, bo czegóż by innego) Igrzysk Śmierci. Ten sam schemat: 16-letnia dziewczyna najpierw poświęca się i oddaje w ręce jakiejś organizacji, by chronić młodszego brata/siostrę, jednak z czasem się jej przeciwstawia i próbuje z nią walczyć. Ja wiem, że teraz młodzieżówka nie byłaby młodzieżówką, gdyby nie porównywano jej do trylogii Suzanne Collins, ale chyba sami widzicie, jak duże podobieństwo mamy w tym przypadku.

Jeśli jednak chodzi o sam pomysł na Enderów/Starterów i wypożyczanie ciał, to naprawdę przypadł mi on do gustu. Wizja takiej właśnie przyszłości jest lekko przerażająca - wielkie pieniądze w zamian za miesięczną utratę kontroli nad własnym ciałem? Nie dziękuję. Co prawda pierwsze sto pięćdziesiąt stron książki było dość przewidywalnych, jednak już dalsze wydarzenia wielokrotnie mnie zaskakiwały. Wydaje mi się, że autorka musiała dojść do pewnego momentu w akcji, po którym mogłaby swobodnie rozwinąć swoją opowieść.

Nie chciałabym się za bardzo rozpisywać na temat bohaterów, gdyż w większości byli oni zwyczajnie nudni. Jedyny wyjątek stanowiła Helena, dzięki której akcja powieści cały czas szła naprzód. Jednak jak już wspominałam - nie oczekujcie fajerwerków w tej kwestii.

Największym plusem Startera jest duża ilość akcji, która przyczynia się do błyskawicznej lektury tejże powieści. Nie ma chwili na nudę, w kółko coś się dzieje. Nawet sam koniec, który, wydawałoby się, zamyka całą historię, jest pełen zwrotów akcji i zaskoczeń. Syndrom 'otwartej buzi' gwarantowany.

Więc co tak naprawdę sądzę o Starterze? W skrócie - jest to całkiem dobra młodzieżówka zarówno pełna wad jak i zalet. Przyjemna, do-przeczytania-w-jeden-wieczór, ale też żaden must read. Sami zadecydujcie, czy jest ona warta poświęconego jej czasu.

9 komentarzy:

  1. Książka zbiera dobre recenzje. A jeśli będę miała okazję to na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie "Starter" ogromnie się spodobał. Książkę czytałam co prawda prawie półtora roku temu, ale zostawiła bo sobie bardzo dobre wrażenie ;) Po drugi tom jeszcze nie sięgnęłam - ale szczerze, na razie nie mam zamiaru tego robić - nie jest to dla mnie wielkie Must Have :P
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam niedawno, ale uznałam, że "szału" nie ma. I trochę żałuję tych kilku godzin spędzonych z nią, biorąc pod uwagę, jak wiele na pewno dobrych i z mnóstwem pozytywnych recenzji książek mogłam przeczytać w tym czasie. ;-;

    Pozdrawiam,
    Ana

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem naprawdę ciekawa tej książki. Czytałam naprawdę sporo sprzecznych opinii na jej temat, ale myślę, że muszę ją przeczytać, aby przekonać się jaka jest naprawdę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zaciekawiła mnie Twoja recenzja no i oczywiście książka. Nigdy o nie nie słyszałam, jednak mam wrażenie, że przypadnie mi do gustu. Pozdrawiam, Kinga :))
    kingadomanska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. O Starterze sporo słyszałam właśnie rok temu, ale moje zdanie na ten temat się nie zmieniło - mało prawdopodobne, bym miała tę serię kiedykolwiek przeczytać (chociaż okładki prezentują się świetnie!)
    medycy nie gęsi, też książki czytają!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja oceniłam tę książkę nieco wyżej, choć może była trochę schematyczna, to tak bardzo mnie wciągnęła, że nawet mi to nie przeszkadzało. Sam pomysł na fabułę z wypożyczaniem ciał również bardzo mi się spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się totalnie na tej pozycji zawiodłam, ale przyznaję, że jestem ciekawa drugiego tomu i rozwiązania całej tej sprawy. Niemniej pewnie minie sto lat zanim po to sięgnę XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy