2016/10/14

"Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier

Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?
-lubimyczytac.pl

Chyba jako jedyna nie rozpocznę swojej recenzji od słów "Kerstin Gier znam przede wszystkim z jej magicznej trylogii czasu". Dlaczego? Bo mnie do siebie te książki po prostu nie przekonały. Mimo to byłam więcej niż zaciekawiona, gdy dowiedziałam się, że zupełnie inna powieść tej autorki będzie wydana w Polsce. Dodając niesamowitą oprawę graficzną i wydanie Silver, chciałam się zabrać za nią jak najszybciej.

Już po pierwszych kilku rozdziałach byłam nieco negatywnie nastawiona. Otóż oczekiwałam czegoś nowego, niesztampowego i oryginalnego. A co dostałam? Nie mogę tego ująć inaczej niż miks Plotkary (anonimowa blogerka opisująca sekrety i skandale pewnej społeczności) i Króla Kruków (czterech niezwykle tajemniczych i przystojnych chłopaków uczęszczających do jednej szkoły maczających palce w prastarej magii). Brzmi znajomo? Jednak poza tą rzucającą się w oczy inspiracją, fabuła była zarówno ciekawa, jak i wciągająca.

Od razu można było odczuć, że powieść ta pisana jest w sposób, mający trafiać do młodszych odbiorców. Postać 15-letniej Liv była dla mnie największym rozczarowaniem. Mimo, że jest ona moją rówieśniczką, na prawie żadnym poziomie nie mogłam się z nią utożsamić. To bohaterka nie tylko infantylna, ale także mało rzeczywista. Co do pozostałych postaci - moją sympatię zdobyli jedynie Henry i Grayson. Młodsza siostra Liv - Mia - była bardzo podobna do młodszej siostry Lary Jean z Do wszystkich chłopców, których kochałam, co zaczęło działać mi na nerwy. Mama Liv stanowiła dla mnie charakter wyjątkowo przerysowany i, ponownie, nierzeczywisty. Pozostali chłopcy - Jasper i Arthur - nie byli aż tak dwuwymiarowi, ale nie powiedziałabym, że ich polubiłam. Jak widać, nad tym aspektem autorka powinna jeszcze popracować.

Plusem nieskomplikowanego stylu pisania pani Gier, była szybkość czytania tejże książki. Ponadto całkiem spora czcionka sprawia, że całość czyta się wręcz błyskawicznie. I mimo wszystkiego co napisałam powyżej, naprawdę czerpałam przyjemność z jej lektury - była zupełnie niewymagająca i prosta w odbiorze.

Największe nie tyle rozczarowanie, co zdziwienie stanowił dla mnie punkt kulminacyjny całej historii. Zawiązanie akcji się trwało nie dłużej niż, ile, dziesięć, dwadzieścia stron? W zdecydowanej większości tego typu powieści, moment ten rozciąga się od pięćdziesięciu do nawet stu stronic. I chociaż dla niektórych stanowiłoby to wadę, dla mnie jest to zaleta - po prostu nie przepadam za tą częścią w książkach.

Odnoszę wrażenie, że Pierwsza księga snów była tylko prologiem, wprowadzeniem do całej opowieści. I chociaż doszukałam się dziesiątek wad, całość, jak już pisałam, czytało się naprawdę przyjemnie. Być może nie zapadnie mi w pamięć na kolejne lata, ale nie żałuję tych kilku godzin poświęconych na jej przeczytanie. Czy jest to powieść dla was, musicie przekonać się sami...


Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina

13 komentarzy:

  1. Widzę, że nie tylko ja nie przepadam za trylogią czasu ;) Ostatnio wszędzie widzę recenzje Silver i wszystkie są z reguły pełne zachwytów, Twoja to mały wyjątek. Sama nie wiem czy powinnam się za nią zabierać, choć nie ukrywam iż bardzo chciałabym dać jej szansę. Bardzo podoba mi się okładka ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że ta seria zapowiada się bardzo obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję, pierwsza część Trylogii Czasu naprawdę mi się spodobała, choć i tam doszukałam się trochę wad. Język Kerstin Gier jest lekki i dzięki temu nawet niespecjalnie ciekawą książkę czyta się dobrze. O "Pierwszej księdze snów" słyszałam trochę dobrego, jestem ciekawa, czy i mnie ta książka przypadłaby do gustu. Nawet mimo wielu wad, o których piszesz.
    Pozdrawiam, Królowa Książek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć tę książkę na krakowskich targach książki. Już odkąd została wydana miałam ochotę ją przeczytać.
    Pozdrawiam
    http://monicas-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie również nie podobała się Trylogia Czasu tej autorki, jednak po przeczytaniu ogromnej ilości pozytywnych opinii stwierdziłam, że na pewno sięgnę po "Silver". Dobrze, że trafiłam na Twoją recenzję - jedyną dotychczas nie wychwalającą tej powieści. Mam teraz dość mieszane uczucia. Może kiedyś jednak przeczytam "Silver", ale na pewno nie będzie ona na mojej liście "must read" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie także z czwórki chłopców do gustu przypadli zaledwie Henry i Grayson - z naciskiem na tego drugiego. Bardzo żałowałam, że był on przyszywanym bratem Liv, bo ostro im kibicowałam. :D Kilka dni temu miałam okazję przeczytać też drugi tom i chociaż nie podobał mi się aż tak bardzo jak pierwszy, mogę uznać go za przyjemny i warty przeczytania. Akcja całkiem schodzi tam z tematu demonów, a skupia się bardziej na życiu uczuciowym Liv oraz.. innych tajemnicach, które wychodzą na jaw. :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm mam mętlik w głowie.... Zupełnie nie wiem czy brać się za drugą część 😐 Co prawda pierwszy tom nawet mi się podobał ale sama nie wiem... W każdym razie ciekawa recenzja 😉😊
    zapraszam do mnie→ dobreeczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chciałabym mieć pierwszą część Silver, motyw snów jest bardzo ciekawy ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta magiczna okładka mnie po prostu prześladuje! Gdzie nie spojrzę, na jakiego bloga nie zaglądnę - ona tam jest. Jest i czyha, kusi, żeby ją zamówić. Chyba nie mam wyjścia :P Muszę przeczytac!
    Pozdrawiam cieplutko!
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak myślałam, że skądś kojarzę tę autorkę! Dopiero jak przeczytałam w pierwszym akapicie o Trylogii Czasu to połączyłam ze sobą kropki. Przyznam szczerze, że Trylogia Czasu w ogóle nie przypadła mi do gustu, czytałam tylko dwa pierwsze tomy, a na trzeci nawet się nie skusiłam, bo uznałam go za stratę czasu, chociaż równie dobrze mogłabym raz na zawsze skończyć z tą historią. Co do "Silver" to muszę przyznać, że coś jednak ciągnie mnie do tej książki, więc chyba się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka tej książki zdecydowanie mnie urzekła, ale nie byłam pewna czy po nią sięgnąć. Po twojej recenzji jestem jednak ciekawa czy mi się spodoba, więc niedługo na pewno się w nią zaopatrzę. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze mówiąc nie skojarzyłam tej książki z Trylogią czasu (jaka gafa!), której nie czytałam, mimo ogromnych chęci (nie mogę jej nigdzie dorwać :( ). Silver znalazło się na mojej liście TBR, ale skoro jest to zbiór wątków z innej książki przedstawiony w odmienny sposób, to nie wiem czy tam pozostanie... Może na chwilę, jako oderwanie wieczorne od mnóstwa lektur będzie odpowiednia.

    http://bibliotekaksiazkowychrecenzji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy