2016/11/11

Dlaczego (prawie) przestałam pisać?

Pewnie ci z was, którzy, powiedzmy, w miarę regularnie zaglądają na mojego bloga, zauważyli, jak rzadko dodaję tu coś nowego. Kiedyś posty pojawiały się przynajmniej jeden, czasem nawet dwa lub trzy razy w tygodniu. Teraz - ledwo parę miesięcznie. To nie jest kolejny post o tym, jak dużo mam do roboty i nie mam czasu na pisanie bloga, ani o tym, że już znudziło mi się blogowanie. A więc dlaczego przestałam tak nagle pisać?

W prowadzeniu strony internetowej zawsze liczyła się dla mnie prozaiczna przyjemność płynąca z pisania. Oczywiście, że fajnie jest mieć odbiorców, czytelników, widzów, czy jakkolwiek was nie nazwać. Ale bloga piszę tylko dlatego, że naprawdę to lubię.




Ostatnimi czasy czytam coraz mniej książek na miesiąc. Rok temu mój przeciętny wynik wynosił od siedmiu książek w górę. Teraz cieszę się, jeśli uda mi się skończyć trzy. Nie zrozumcie mnie źle, moja miłość do książek nie osłabła. Po prostu czasem, od sztywnych dwóch godzin wieczornego czytania, wolę obejrzeć serial albo coś ugotować. Wreszcie uświadomiłam sobie, że nie ma się co zmuszać do codziennego czytania, bo wtedy zupełnie traci ono swoją wartość.

W związku z tym, właściwych recenzji książek mogłam napisać dwie, może trzy na miesiąc. Reszta postów, tych na tzw. około-książkowe tematy (top dziesiątki, book haule, tagi), stanowiłyby znaczną większość. I na tym stanęło. Doszłam do wniosku, że nie przepadam za ich pisaniem. Nudzą mnie powtarzalne tagi i zawsze tak samo wyglądające podsumowania. Uwielbiam za to pisać recenzje bądź dyskusje książkowe.

 Dodałam więc dwa do dwóch i postanowiłam sobie odpuścić. Przestałam blogować na siłę, skupiłam się na jakości moich recenzji. Teraz nie tylko czytam, ale też piszę z o wiele większą przyjemnością i satysfakcją. I mogę śmiało powiedzieć, że odnalazłam w tych czynnościach prawdziwą radość.

A przecież o to chodzi, prawda?

 //
Nie twierdzę, że od dziś dodaję post na miesiąc. Powiadamiam was tylko o tym, że od dziś mój blog będzie żył własnym życiem. Jeśli akurat tak się zdarzy, że przeczytam dwie książki w ciągu tygodnia i będę chciała je zrecenzować, zrobię to. A jeśli dopadnie mnie miesięczny kac książkowy, to nie będę pisała o byle czym, aby tylko to robić.
//
Życzę wam cieplutkiego popołudnia! ☕

8 komentarzy:

  1. wydaje mi się, że mam podobne podejście do ciebie - nie mam tu dużo do dodania:')
    ciepłego również xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiś czas temu doszłam do dokładnie tego samego wniosku, przez co na moim blogu przez pół roku nie pojawił się ani jeden post, bo po co pisać na siłę? Po co miałabym napisać byle jaką recenzję, zmuszać się przede wszystkim do jej napisania i później niechętnie publikować ją na blogu tylko po to, żeby coś się pojawiło? Gdybym robiła tak przez te pół roku, wówczas od razu straciłabym przyjemność z pisania i prowadzenia swojego bloga. Kto wie, czy kompletnie bym go nie porzuciła. Fakt faktem, że wtedy nie miałam nawet czasu na czytanie, ale głównie niechęć do robienia czegoś na siłę sprawiła, że postanowiłam dać sobie na chwilę spokój z prowadzeniem bloga. Gdybym się uparła mogłabym raz, dwa razy w miesiącu wrzucić jakiś wpis, ale po co? Po co się zmuszać? Dzięki temu odpoczynkowi nabrałam siły i na nowo pokochałam pisanie, przez co w tym miesiącu opublikowałam już aż 9 postów. I o to mi właśnie chodziło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuję się pod tym postem rękami i nogami, bo mam dokładnie to samo i doskonale Cię rozumiem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Również przestałam się zmuszać do czytania codzinnie ponieważ czuje taki wstręt jeśli można to tak nazwać :/ więc w pełni cię rozumiem :* Pozdrawiam cieplutko!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojjj kochana ile w tym racji. Po prawie 2 latach blogowania czuję to samo co ty. Czytanie mnóstwa książek na siłę itd. Też teraz więcej zaczęłam oglądać czegoś, wychodzić ze znajomymi lub robić coś innego. Bo wcześniej ze wszystkiego rezygnowałam tylko dlatego, żeby czytać i czytać jak najwięcej. I przez też w końcu dostałam wypalenia.
    Teraz już staram się czytać powoli i nic na siłę.
    No i faktycznie ciężko już coś nowego stworzyć na bloga książkowego i posty są cięgle powtarzane przez co pisanie nudzi.
    Ale liczę, że chociaż prowadzenie kanału ci się nie znudziło. :D
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. I bardzo dobre podejście :D
    Na moim blogu postów miesięcznie pojawia się tak 5-6, czasami mniej, w tym połowa to TAGi czy coś w tym stylu (ale ja lubię je robić :D), a reszta recenzje książek :D Nigdy nie zmuszałam się do czytania i czytam średnio po 4 książki na miesiąc, w tym lektura (mówię średnio, bo czasem zdarzy się jedna książka, czasem 5, a czasem w ogóle) :D
    U mnie z czytaniem też jest czasami tak, że zwykle przez parę dni, czasem tygodni nic nie czytam, a potem przychodzi jakiś okres, gdzie wręcz pożeram książki (no, 1-2 xD), a potem znowu cisza :D Najgorzej tylko jest wtedy, gdy bym coś poczytała, a nie mogę, bo szkoła i obowiązki :/
    Także rozumiem, nie ma co się zmuszać ^_^

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobre podejście. Rok temu też miałam taką sytuację, że pisałam na siłę i widzę teraz jak to złe wygląda, ale też moje doświadczenie było znikome. Na moim blogu pojawiają się posty jak mam jakiś ciekawy pomysł i jak jest jakiś odzew, bo mi daje dodatkową motywację i mam wtedy większe chęci do pisania.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. No i to jest złoty środek! Ani pisanie na siłę, ani niepisanie wcale... Tylko pisanie kiedy się ma na to chęć. Powodzenia w dalszym, przyjemnym, blogowaniu!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli komentujesz, przeczytaj post w pierwszej kolejności i proszę, nie zostawiaj swojego adresu - prawdopodobnie już znam Twój blog. Jeśli jednak chcesz się upewnić, zostaw swój link w zakładce Spam :)

obserwatorzy